środa, 28 marca 2018

Zwalczyć depresje i nerwicę

Zwalczyć depresje i nerwicę


Autor: Tomasz Nowak7


Nic nie dzieje się bez przyczyny. Wszystko co robimy ma określony cel. To jakich ludzi spotykamy, jest konsekwencją naszych myśli. Myśląc w sposób pozytywny uruchamiamy szereg procesów pozwalających nam spełnić nasze marzenia.


Czy można się uwolnić od tych przypadłości raz na zawsze? Niektórzy mówią, że nie, ja po wielu latach obserwacji (również siebie) wychodzę z innego założenia. Owszem, nie da się zapomnieć, ale da się pokonać - inaczej mówiąc - nauczyć się z tym żyć.
Istnieje wiele poradników oraz wiele ciekawych książek na ten temat. Ja jednak postanowiłem zebrać część swoich myśli, i przedstawić Wam jak ja to widzę. Aby zachęcić Was do przeczytania - dodam - że ja etap nerwicy i depresji mam już za sobą.

Nie wiem czy jesteś osobą wierzącą czy nie, ale przytoczę Ci pewne słowa, które są prawdziwe i w które powinieneś uwierzyć. Bo to co robisz, i to o czym myślisz (również teraz) ma wpływ na to, jaki będziesz jutro.
"O jakiekolwiek rzeczy prosisz w modlitwie, uwierz że ją dostaniesz, a na pewno je otrzymasz" powiedział Jezus. Te słowa w pełni zrozumiałem niedawno. Gdybym wcześniej potrafił się zastosować do tego co wyżej przytoczyłem oraz do tego co chcę Ci przekazać w dalszej części, z pewnością moje życie wyglądałoby inaczej. Z pozoru lepiej lecz to, że musiałem przebyć długą i ciężką dla mnie drogę w walce z nerwicą i depresją również ma swoje plusy. I za to dziękuję.

Nic nie dzieje się bez przyczyny. Wszystko co robimy ma określony cel. To jakich ludzi spotykamy, jest konsekwencją naszych myśli. Myśląc w sposób pozytywny uruchamiamy szereg procesów pozwalających nam spełnić nasze marzenia. Natomiast każde załamanie, i brak wiary w nasze zwycięstwo powoduje spowolnienie, bądź zatrzymanie "machiny dobra".
I teraz nasuwa się pytanie - Jak mamy myśleć pozytywnie, kiedy świat jest dla nas tak okrutny? To od Ciebie zależy jaki będzie teraz.
Ty decydujesz o swoim życiu - bo jesteś istotą myślącą.
Wyobrażając sobie świat pełen dobra i spokoju - taki się stanie, jeżeli tylko głęboko w to uwierzysz, i będziesz potrafił za to podziękować. GWARANTUJE Ci, że tak właśnie się stanie.
Marząc o sobie jako człowieku bez depresji, żyjącego pełnią życia spowodujesz, że taki się staniesz. Kiedy będziesz czuł się źle, zamknij oczy i przypominaj sobie w myśli obraz tego jaki chcesz być. Nie wahaj się prosić o wiele. Całe dobro świata jest przeznaczone również dla Ciebie. Nie jesteś inny od ludzi "szczęśliwych" więc masz takie same szanse stać się wolnym.
Czy to wystarczy? Czy wystarczy marzyć aby te marzenia się spełniły? Tak, ale pod warunkiem, że będziesz marzyć w czasie teraźniejszym. Tj. nie będziesz zdrowy, lecz już jesteś zdrowy, i cieszysz się życiem. Nic nie jest w stanie Ci tego odebrać a porażka nie istnieje. I to wystarczy.

Zapamiętaj:
- Pozytywne myślenie w czasie teraźniejszym
- Wiara, że tak jest
- Dziękowanie za to, że to masz


Pozdrawiam, Tomasz Nowak [shadow_no] - Forum nerwica, depresja, psychologia - Nerwica, Depresja, Psychologia

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Niezwyczajne rezultaty zwyczajnego eksperymentu

Niezwyczajne rezultaty zwyczajnego eksperymentu


Autor: Adrian Zawadzki


Jak całkiem normalny facet - taki jak ty - zaczął tracić zmysły już po kilkudziesięciu godzinach pewnego eksperymentu (nie mogąc zaspokoić potrzeby silniejszej niż potrzeba jedzenia) i dlaczego ty sam robisz to sobie codziennie , lekceważąc jeden banalny element twojego życia...


Peter Tripp, disc jockey z Nowego Jorku, uczestniczył w niecodziennych badaniach naukowych. Badacze sprawdzali, jak reaguje człowiek, któremu odmawia się prawa do zaspokojenia jednej z jego podstawowych potrzeb.

Rezultaty wprawiły wszystkich w zdumienie.

Peter nie był nikim specjalnie wyselekcjonowanym do badań. Był normalnym, pracującym człowiekiem, który zgłosił się na ochotnika, aby przeżyć przygodę i zarobić trochę "ekstra" grosza.

Ale już po kilkudziesięciu godzinach eksperymentu Peter zmienił się nie do poznania. Z pogodnego, pełnego poczucia humoru człowieka, przepoczwarzył się w ludzki wrak, z umysłem rozmiękłym jak bagno.

Na początku stał się tylko nerwowy i poirytowany. Potem, stopniowo, jego nastrój się pogarszał. Irytacja i złe samopoczucie pogłębiały się, aż popadł w dziwny stan. Zaczął zachowywać się jak alkoholik na detoksie. Przysięgał, że białe myszy biegają po podłodze, widział pajęczynę w swoich butach, zaczął z obrzydzeniem reagować na ludzi, widząc na nich pełzające gąsienice.

Potem było jeszcze gorzej. Facet dosłownie wpadł w paranoję. Jego umysł nakręcał się jak sprężyna w zegarku, aż eksplodowało mu w głowie podejrzenie, iż padł ofiarą spisku lekarzy i jest w niebezpieczeństwie. Jego umysł całkowicie się rozkleił, a on sam wyglądał jak degenerat, który stracił zmysły, jego samopoczucie pogarszało się z godziny na godzinę, więc...

... więc lekarze zakończyli eksperyment.

Peter Tripp dość szybko doszedł do siebie. Dalej pracuje jako wyluzowany disc jockey w Nowym Jorku i może opowiadać ludziom o tym czego doświadczył.

Ale te badania rzuciły nowe światło na ważność jednej z najsilniejszych ludzkich potrzeb.

Eksperyment polegał oczywiście na doprowadzeniu człowieka do stanu ekstremalnego, którego nigdy nie osiągniesz w normalnym życiu. Jeśli jednak jesteś jak większość ludzi, ty także codziennie doświadczasz w mniejszym lub większym stopniu podobnych (choć mniej drastycznych) objawów niezaspokojenia lub niewystarczającego zaspokojenia tej jednej potrzeby, a zwykle nie zdajesz sobie z tego sprawy.

W rezultacie nawet niewielkich, ale powtarzających się zaburzeń, narażony jesteś między innymi na:

- mniejszą odporność na stres, a w rezultacie rozdrażnienie, nerwowość i niepotrzebne konflikty z ludźmi,

- większą lękliwość i podejrzliwość wobec otoczenia (i nawet wobec bliskich ci i kochanych osób)

- trudności w skupianiu uwagi (stajesz się gapowaty)

- problemy z uczeniem się (możesz wpatrywać się godzinami w materiał, którego się uczysz, ale to będą i tak w większości stracone godziny),

- ciągłe zmęczenie, brak radości życia, ciekawości świata, co prowadzi z reguły do monotonnego życia, pozbawionego blasku i interesujących wydarzeń (a każdy rok jest podobny do poprzedniego, i taki sam jak poprzedni: przeraźliwie nudny)

Otóż, wszystko to razem tworzy autostradę, która w porywającym tempie prowadzi cię do...

...depresji...

... a w dalszej perspektywie do chorób psychicznych (w samym tylko 2004 roku liczba osób leczących się psychiatrycznie w Polsce zwiększyła się o 120.000). Dlatego, aby się przed tym uchronić, powinieneś zadbać o właściwe zaspokojenie jednej z najważniejszych ludzkich potrzeb. Twoich potrzeb.

O tę potrzebę, której zaspokojenie uniemożliwiono na jakiś czas Peterowi.

Czy wiesz, jaka to potrzeba?

To

Potrzeba Snu.

Bo widzisz, najdłuższe głodówki trwały nawet kilka tygodni.

Rekordowy okres, który człowiek wytrzymał bez snu (i przeżył) - to zaledwie 11 dni. Spróbuj pobić ten rekord! I jeśli przypomnisz sobie ostatni raz, kiedy zarwałeś tylko jedną noc i jak się potem czułeś i zachowywałeś - być może uświadomisz sobie wagę problemu.

Być może sądzisz, że ponieważ ty sypiasz regularnie, problem cię nie dotyczy.

Nic bardziej błędnego.

Ponieważ faktem jest, że ludzie sypiają każdej nocy, ale faktem jest także, że zwykle śpią byle jak i niestarannie.

Jeśli wstajesz rano z łóżka "niestarannie wyspany" w trakcie dnia podejmujesz „niestaranne decyzje” i prowadzisz "niestaranne życie".

Cóż, kilkadziesiąt godzin bez snu może zakwalifikować cię do domu wariatów. Ale nawet kilka godzin niedostatecznie regenerującego snu znacznie upośledza twoje zmysły i postrzeganie świata.

A ty nawet o tym nie wiesz!

Otóż, aby zapewnić sobie sen, który będzie skutecznym i strażnikiem twojego samopoczucia i zdrowia psychicznego (a także fizycznego), wystarczy dopasować się do kilku prostych zaleceń, odnośnie tego jak zwykłeś sypiać.

Zapewnij sobie odpowiednie warunki snu raz na zawsze i pozwól, aby twój umysł każdej nocy w pełni sie resetował i pozbywał zbędnego napięcia.

Jak więc dobrze spać?

Leniwie.

Tak, aby twój organizm musiał podjąć jak najmniejszy wysiłek, aby zapaść w sen i jeszcze mniejszy, by ten sen utrzymać. Aby podczas snu nie dochodziło do wybudzeń spowodowanych zewnętrznymi czynnikami.

Aby dobrze spać, potrzebujesz kilku przyjaciół. Poznaj ich teraz (jeśli chcesz):

4 "Zewnętrzni" Opiekunowie Twojego Snu,
Którzy Wpompują W Ciebie Energię Życiową:

Opiekun I: Materac do spania

Nie możesz spać leniwie, jeśli twoje ciało zmuszone jest nocą do pracy. Ponieważ kiedy jest nieodpowiednio podparte, zostaje zakłócony swobodny przepływ krwi i twoja podświadomość zmusza cię wielokrotnie w ciągu nocy do zmiany pozycji przez sen.

Właściwie dobrany materac drastycznie redukuje liczbę nieświadomych przemieszczeń. Twój sen jest więc zakłócany w minimalnym stopniu. Jest to jedna z tych małych zmian, które powodują olbrzymią różnicę.

Ponieważ sen to złożony proces, składający się z kolejno następujących po sobie odpowiednich faz. Aby był skuteczny, niezbędne jest, aby wszystkie fazy miały szansę rozwinąć się we właściwej kolejności i żeby trwały odpowiednio długo.

Każdej nocy masz marzenia senne (nawet, jeśli wydaje ci się, że ich nie masz, bo rano ich nie pamiętasz). Co więcej, bardzo aktualne odkrycia naukowców wskazują, że właśnie ta faza snu, w której pojawiają się te marzenia, jest najbardziej istotna dla twojej psychiki, jako że to właśnie wtedy jest ona "oczyszczana".

Pozbawienie człowieka tej fazy snu, gdzie są marzenia (u dorosłych to 20-25% czasu snu), prowadzi do zmian osobowościowych i chorób psychicznych.

Dlatego dopasowujący się do ciała materac jest podstawą twojego odpoczynku. Taki naprawdę dobry materac może też uczynić twoją noc cudownie przyjemną (bo na podłej jakości materacach powinien znaleźć się napis ostrzegawczy taki, jak na paczce papierosów, tylko 10 razy większy!).

Opiekun II Cisza

Jeśli zawsze i wszędzie otacza cię hałas, także podczas snu i myślisz, że potrafisz się do niego przyzwyczaić, to jesteś w błędzie. Twój sen ZAWSZE stanie się płytszy! Naprawdę dobrze możesz wyspać się jedynie w ciszy.

A płytki sen, półsen, zakłóca pełną regenerację fizyczną i psychiczną twojego organizmu. Śpiąc płytko, stajesz się czujny i podatny na wybudzenie. Kilkakrotna pobudka w ciągu nocy, nawet na ułamki sekund, czego świadomie nie zarejestrujesz - i cały następny dzień masz "z głowy". (Na pewno nie raz doświadczyłeś tego, kiedy spałeś wiele godzin, a rano i tak obudziłeś się zmęczony i sfrustrowany - często przyczyną jest właśnie to, że sen był zaburzony).

Opiekun III Ciemność - podobnie jak w przypadku ciszy gwarantuje, że twój sen będzie odpowiednio głęboki (i odprężający).

Opiekun IV Temperatura otoczenia - optymalna dla snu to 19^C. Już o kilka stopni wyższa temperatura spłyca sen, redukuje fazę marzeń sennych i doprowadza do częstych wybudzeń

Otóż wszyscy ci czterej opiekunowie troszczą się o "zamknięcie" i ukojenie twoich zmysłów, abyś mógł się kompletnie "wyłączyć" i zregenerować.

Tylko z ich pomocą możesz spać prawdziwie leniwie, ale za to dobroczynne rezultaty takiego "leniwego" snu przejdą twoje najśmielsze oczekiwania.

Każdego z opiekunów snu potraktuj bardzo poważnie. Trzech spośród nich jest do twojej dyspozycji całkowicie za darmo (przynajmniej teoretycznie nie musisz płacić za ciszę i ciemność, a na ograniczeniu ogrzewania na noc nawet zarobisz).

Tylko materac wymaga inwestycji finansowej. Ale ponieważ jest to inwestycja w zdrowie, więc procentuje jak lokata bankowa na wysoki procent.

Ponieważ tak naprawdę możesz nie przykładać wiele wagi do tego, jak śpisz. Ale prawdopodobnie chciałbyś budzić się rano wypoczęty, tryskający energią, i gotowy, aby brać dla siebie z życia wszystko to, na co naprawdę zasługujesz.

A właśnie jakość snu i twoje samopoczucie w trakcie dnia - te rzeczy są ze sobą spięte grubym łańcuchem.


MARSEN. Kreatorzy marzeń sennych. http://www.marsen.pl , http://www.marsen.eu Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Gabinety zła

Gabinety zła


Autor: Antoni Matysiak


Gabinety zła. Alkoholicy, szukając pomocy w swej chorobie, często wpadają w dodatkowe uzależnienie - w lekomanię.



Przychodnia Zdrowia w jednym z podkrakowskich miast powiatowych – Proszowice - ma wiele drzwi do specjalistycznych gabinetów lekarskich. Na jednych z takich drzwi, widnieją - powagą tytułów - nazwiska lekarzy i godziny przyjęć lekarzy psychiatrów.
Swoją treścią zaciekawiła mnie jedna z tych tabliczek. Zmieniłem miejsce zamieszkania i w związku z tym, szukałem dla siebie kontaktu z terapeutą o specjalności uzależnień od alkoholu i ewentualnie z prowadzoną przez niego grupą terapeutyczną.
Tekst, który mnie zaintrygował brzmiał dla mnie trochę znajomo, a mianowicie: - …” przyjmuje również w sprawach uzależnień od alkoholu i narkotyków”.

Zadowolony, że znalazłem właściwe miejsce, wszedłem do pomieszczenia po przeciwnej stronie korytarza,by zasięgnąć informacji od pielęgniarki, która rejestrowała pacjentów do owych psychiatrów przyjmujących pacjentów za drzwiami swego gabinetu.
Poinformowałem ją, że jestem trzeźwym alkoholikiem i szukam kontaktu z terapeutą od uzależnień od alkoholu i grupą terapeutyczną.
W odpowiedzi dowiedziałem się, że niestety, takiego terapeuty w tutejszym szpitalu i przychodni nie ma.
Na moją prośbę o podanie mi kontaktu do najbliższego punktu, gdzie mogę otrzymać pomoc, dziewczyna z wyraźnym zakłopotaniem na twarzy, nie potrafiła mi wskazać takiego kontaktu i zaproponowała mi bym porozmawiał z przyjmującym w tym dniu psychiatrą, który za chwilkę miał się u niej zjawić na wymuszoną nałogiem przerwę na papieroska.
- Proszę panią, mnie nie jest potrzebny psychiatra- odpowiedziałem, wiedząc, że psychiatrzy najczęściej nie znają choroby alkoholowej, to nie ich specjalność.

- Może psychiatra poda panu kontakt do terapeuty- zachęcała mnie dalej do kontaktu.

Poczekałem i po chwili lekarz wszedł na dymka. Pielęgniarka poinformowała go, że nie jestem dla niego pacjentem, a chcę jedynie zasięgnąć informacji.
Psychiatra, którego również poinformowałem o moim alkoholizmie i chęci nawiązania kontaktu z terapeutą nie stracił rezonu, i zaciągając się kolejnym dymkiem stwierdził, że jedyny kontakt, jaki zna, to szpital na ul. Babińskiego w Krakowie-popularny „Kobierzyn”.
Taką informację, to mogłem otrzymać w Katalogu Firm, lub książce telefonicznej.

- Proszę Pana- próbowałem coś wyjaśnić-, ale na drzwiach gabinetu informuje pan, że przyjmuje również w sprawach uzależnień od alkoholu, narkotyków i współuzależnień.

-Bo nie ma, kto przyjmować tych pacjentów, ale ja się na tym nie znam, proszę pana- usłyszałem odpowiedź i za szczerość szanuję tego lekarza do dzisiaj.

- Rozumiem, chociaż nie rozumiem, jak to możliwe… tak oszukiwać ludzi i pogłębiając ich uzależnienie środkami uspakajającymi, nasennymi oraz psychotropowymi, przyśpieszać ich śmierć.
W korytarzu zagadnąłem znajomą z doświadczenia twarz.
- Jesteś alkoholikiem?
Zaskoczony takim bezpośrednim pytaniem człowiek odpowiedział natychmiast.
-Tak.
-To po kiego diabła idziesz do psychiatry?
- A gdzie mam iść?- usłyszałem zakłopotany głos człowieka, szukającego pomocy w swojej chorobie.
- Pogody ducha- podałem mu rękę na pożegnanie.
- Psychiatra wypisze mi leki na uspokojenie- dobiegł mnie z tyłu głos.

Wychodząc z budynku szpitalnej przychodni, przypomniałem sobie sytuację, jaką przeżyłem Opuszczając Ośrodek Terapii Uzależnień Od Alkoholu i Współuzależnień w Stanominie, gdzie poddałem siebie terapii. Otóż w czasie przyjmowania mnie na terapię oddałem do depozytu leki uspakajające przepisane mi przez psychiatrę przed terapią stacjonarną i to w ilości: - „ na zapas”.
Widząc, że personel nie oddaje mi tych leków zapytałem - Dlaczego nie oddajecie mi moich leków przepisanych przez lekarza psychiatrę?
- Człowieku, - uśmiechały się pielęgniarki – to by było tak, jakbyśmy na koniec terapii postawiły tobie pół litra wódki.
Nie zaskoczyły mnie tą odpowiedzią. Na terapii dowiedziałem się o „zamiennikach”, które prowadzą alkoholika do dodatkowego uzależnienia: - lekomanii. Akurat w nabyciu tego dodatkowego uzależnienia, często pomagają alkoholikom właśnie lekarze psychiatrzy.
Ja zrezygnowałem ze swojej anonimowości, by łatwiej nieść pomoc innym alkoholikom również przez Internet.

Moje gg: 704 0 367.
e-mail:toni7@tlen.pl
Skype:toni7-pl


www.sagp.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jak w końcu schudnąć?

Jak w końcu schudnąć?


Autor: Aleksander Łamek


Wiele osób marzy o tym aby schudnąć. Jednak wyniki badań naukowych nie pozostawiają złudzeń - większość osób, które stosują diety, po roku waży tyle samo, a nawet więcej.


Tymczasem coraz częściej publikuje się wyniki badań, z których wynika, że plaga otyłości rozwija się w coraz szybszym tempie na całym świecie. Przykładowo tylko w Wielkiej Brytanii aż dwie trzecie dorosłych ludzi ma nadwagę lub jest otyła.

Dlatego nic dziwnego, że coraz więcej naukowców zajmuje się tym problemem. Ich badania w coraz większym stopniu koncentrują się na stronie psychicznej otyłości. W efekcie powstała psychologia otyłości. Z różnych badań na ten temat największy rozgłos w mediach zyskały badania prowadzone przez profesora Bena Fletchera i doktor Karen Pine. Przeprowadzili oni badania, a następnie eksperymenty, mające wykazać, jaki wpływ na wagę ciała ma zmiana nawyków. Okazało się, że mają one decydujący wpływ na trwały proces tracenia na wadze.

Podczas trwającego 28 dni programu ochotnicy z nadwagą i otyłością zmieniali swoje nawyki, zmuszające ich do przejadania się. Uczestnicy programu tracili około 1 kilograma tygodniowo. Co ważne, utrata wagi utrzymała się po zakończeniu programu. Było to możliwe dzięki temu, że udało im się skutecznie zmienić swoje nawyki i w efekcie tracili oni wagę do uzyskania takiej wagi, jaką chcieli uzyskać.

Problem ludzi stosujących diety polega na tym, że nie zmieniają oni swoich nawyków - nawyków prawidłowego odżywiania się, ćwiczeń fizycznych, itd. W efekcie gdy kończą dietę lub nie starcza im siły woli i rezygnują np. z chodzenia na siłownię, to wracają do pierwotnej wagi.

Zmień swoje nawyki - a zyskasz lepszą sylwetkę! Jednak łatwiej to powiedzieć, niż zrobić. Na szczęście w walce ze złymi nawykami pomóc nam mogą zdobycze współczesnej psychologii, takie jak inteligencja emocjonalna, NeuroLingwistyczne Programowanie (NLP) oraz psychologia sukcesu.

Inteligencja emocjonalna od ponad 10 lat zyskuje sobie coraz większą popularność na całym świecie. Na jej temat napisano setki książek, prowadzi się też liczne szkolenia. Co powoduje, że jej popularność cały czas rośnie? Najprościej odpowiedzieć na to pytanie wynikami badań, z których wynika, że inteligencja emocjonalna ma dużo większe znaczenie dla naszego życia, niż typowa inteligencja mierzona ilorazem inteligencji. Z badań wynika, że klasyczna inteligencja odpowiada zaledwie za 20% naszych życiowych osiągnięć i sukcesów (w tym i tych dotyczących naszego ciała), pozostałe 80% zależy od inteligencji emocjonalnej.

NeuroLingwistyczne Programowanie jest zapoczątkowanym w USA i zyskującym sobie coraz większą popularność na całym świecie (w tym i w Polsce) zestawem technik, pozwalających na wywieranie pozytywnego wpływu na siebie i innych. NLP pozwala, po pierwsze, na lepszą pracę z samym sobą. Zapewne słyszałeś tezę, że przeciętny człowiek wykorzystuje zaledwie kilka procent potencjału swojego umysłu. Dzięki poszczególnym technikom NLP można ten procent zwiększyć. W dużej mierze wynika to z tego, że wiele technik NLPowskich dotyczy pracy z podświadomością, która ma nieporównywalnie większy potencjał, niż nasz umysł świadomy. Poprzez przeprogramowanie naszej podświadomości, możemy zmieniać nasze nawyki.

Z kolei psychologia sukcesu zajmuje się badaniem tego, dlaczego jedni ludzie odnoszą sukcesy, a inni nie. Efektem tych badań jest zespół technik, które pozwalają ludziom osiągać cele, marzenia i sukcesy.

Dlatego jeśli Twoim celem lub marzeniem jest zmiana swojej wagi, to zacznij zmieniać swoje nawyki, a sukces pojawi się wcześniej czy później.


Aleksander Łamek jest autorem pierwszego w Polsce kursu online i audio pt. Super Dieta, który uczy jak poprzez zmianę stylu życia i nawyków pracować ze swoim ciałem.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Śmiech to zdrowie

Śmiech to zdrowie


Autor: Aleksander Łamek


Każdy z nas zna powiedzenie, że śmiech to zdrowie. Ale mało kto zdaje sobie sprawę z tego, jak wiele prawdy się w nim kryje.


Śmiech oddziałuje na wiele narządów naszego ciała i usprawnia ich funkcjonowanie. Weźmy np. układ oddechowy. Gdy zaczynamy się śmiać, wtedy zamiast średnio pół litra powietrza, wdycha go półtora litra. Dzięki temu nasz organizm zostaje znacznie lepiej dotleniony.

Podczas śmiania się szybciej bije nasze serce, co nie tylko wpływa pozytywnie na pracę samego serca, ale również na cały organizm, gdyż krew wtedy szybciej krąży i dostarcza większej ilości tlenu do organizmu. Gdy się śmiejemy wprawiamy w ruch mięśnie klatki piersiowej, w tym mięśnie żebrowe i brzucha. Praca tych mięśni powoduje, że z jamy brzusznej krew przetacza się w kierunku serca, w ten sposób wspomagając krwiobieg.

Oczywiście podczas śmiechu w ruch zostają wprawione mięśnie twarzy. Jest to dla nich świetny masaż. Dzięki niemu nasza skóra staje się jędrniejsza. Dodatkowo podczas śmiechu w organizmie zwiększa się wydzielanie endorfin, określanych jako hormony szczęścia. Łagodzą one takie dolegliwości jak bóle zębów, głowy czy mięśni.
Dzięki śmiechowi lepiej też funkcjonuje nasz system odpornościowy.

Jak więc widać śmiech może mieć naprawdę duży wpływ na nasze zdrowie, dlatego zainteresowali się nim lekarze i powstała koncepcja leczenia śmiechem (gelotologia).

Zdrowotne właściwości śmiechu są wykorzystywane na wiele sposobów. Terapia śmiechem stosowana jest w wielu krajach na oddziałach szpitalnych. W Polsce terapię śmiechem stosuje np. fundacja "doktora Clowna". W fundacji tej pracują psycholodzy, pedagodzy i lekarze. Fundacja prowadzi terapię śmiechem w dziecięcych szpitalach. Pracownicy tej fundacji chodzą do szpitali, przebrani za klaunów, gdzie bawią i rozśmieszają dzieci.

Z kolei dla dorosłych są przeznaczone grupowe sesje terapii śmiechem. Jedną z form grupowych sesji terapii śmiechem stworzył indyjski doktor Madan Kataria, który w połowie lat dziewięćdziesiątych zaczął organizować w Indiach Kluby Śmiechu. Członkowie takich klubów codziennie rano przed pracą spotykają się, najczęściej w parkach i wspólnie śmieją się. Podczas takich sesji wykonują oni różnego rodzaju ćwiczenia oddechowe i rozciągające oraz śmieją się na różne sposoby.

Wśród innych sposobów wykorzystywania śmiechu wymienić można m.in. łaskotanie. Pacjent kładzie się np. na łóżku i jest następnie łaskotany po całym ciele. Jeszcze inną odmianą terapii śmiechem jest po prostu oglądanie śmiesznych komedii lub programów, które mogą nas rozbawić.

Na koniec warto podkreślić, że niewątpliwym atutem terapii śmiechem jest to, iż jest to holistyczna metoda lecznicza, która wpływa zarówno na ciało jak i umysł.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.