czwartek, 27 lutego 2014

Dialog dwóch krzeseł

Dialog dwóch krzeseł


Autor: Dominik Sałdak


Wykorzystanie fenomenologicznych podstaw filozoficznych do procesu terapii w nurcie Gestalt pozwala psychologowi na eksperymentowanie z klientem w obrębie przeżyć doświadczanych w przestrzeni gabinetu. Jedną z form takiego eksperymentu jest praca z krzesłami.


Dialog dwóch krzeseł jako forma pracy w psychoterapii Gestalt.

Wykorzystanie fenomenologicznych podstaw filozoficznych do procesu terapii w nurcie Gestalt pozwala psychoterapeucie na eksperymentowanie z klientem w obrębie przeżyć doświadczanych w przestrzeni gabinetu. Jedną z form takiego eksperymentu jest praca z krzesłami. Metoda ta nadaje się przede wszystkim do badania dwóch przeciwstawnych biegunów danego zagadnienia. Klient w trakcie psychoterapii indywidualnej może mieć potrzebę sprawdzenia na przykład dwóch stanów siebie odczuwanych jako silne i słabe Ja. Któryś z tych stanów może być mu lepiej lub gorzej znany. Przyporządkowując oba stany do każdego z dwóch krzeseł, w języku psychoterapii wyprojektowując je, klient siada na jednym z nich,. W ten sposób uzyskuje możliwość doświadczenia i wzmocnienia danego stanu oraz sprawdzenia jak ma się on do drugiego bieguna. Następnie zmienia krzesło i powtarza procedurę. Ta forma pracy na psychoterapii Gestalt pozwala na poszerzanie znajomości siebie o nowe obszary w obrębie danej biegunowości.

Dialog dwóch krzeseł może być również wykorzystany w psychoterapii Gestalt jako forma symbolicznej rozmowy z ważnym dla klienta obiektem (np. z rodzicem, małżonkiem, dzieckiem, czy szefem). W tej wersji, jedno z krzeseł lub przedmiot na nim ustawiony, pełni symboliczną funkcję znaczącego obiektu. Klient siedzi na drugim krześle i z tej perspektywy, w bezpiecznych warunkach, które gwarantuje psychoterapeuta Gestalt, może eksplorować swoje odczucia i emocje związane z obiektem, a także konfrontować je w formie wypowiedzi skierowanej do przedmiotu symbolizującego obiekt.

Obydwie formy dialogu dwóch krzeseł należą do eksperymentu – formy pracy niezwykle często wykorzystywanej w czasie psychoterapii Gestalt.


Centrum Spotkań Gestalt

www.gestalt-krakow.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

środa, 26 lutego 2014

Od stresu do samodoskonalenia

Od stresu do samodoskonalenia.


Autor: piotramigo


Stres blokuje możliwości rozwoju, zamyka nas w sobie, pochłania naszą energię. A co byłoby gdyby tą energię spożytkować inaczej. Gdyby ją wykorzystać do wzmocnienia zdrowia, rozwoju duchowego czy rozwoju osobowości?



Historia znajomej.
Moja znajoma szykowała się do sprawy rozwodowej. Drażliwym tematem był zakres opieki nad synem. Bardzo się denerwowała tym, że jej były tak to wszystko załatwi, że nie będzie mogła być z synem w żadne święta. Powiedziałem do niej: "Zobaczysz, wszystko będzie dobrze". Na co ona odpowiedziała: "Ja wiem, że pozytywne myślenie to podstawa. Wiem, że powinnam już teraz myśleć i wizualizować, że wszystko pójdzie, jak powinno. Znam siłę podświadomości. Jestem po kursie Metody Silvy. To wszystko wiem, ale jak mam to zrobić, skoro kiedy tylko pomyślę o rozprawie, strach i nerwy są tak wielkie, że o żadnej medytacji, wizualizacji czy nawet spokojnym myśleniu nie ma mowy. Od kilku dni nie mogę spać, jeść ani logicznie myśleć". Byłem w kropce. Nie wiedziałem, co sensownego mógłbym powiedzieć. Zdałem sobie również sprawę z tego, że w moim życiu też miewałem momenty, kiedy powinienem coś naprawić ale stres na to nie pozwalał. Zacząłem szukać. Najpierw zrobiłem analizę chcąc odpowiedzieć sobie na pytanie: co tak naprawdę powstrzymuje nas od tworzenia pozytywnych wyobrażeń, które z kolei prowadzą do tworzenia rzeczywistości.
Stres a dystres.
Stwierdziłem, że wszyscy zgodnie twierdzą iż tym, co nas powstrzymuje w rozwoju jest stres a dokładniej mówiąc jego odmiana - dystres. Czyli najpierw muszę “zlikwidować stres!” To był jednak zbyt daleko idący i pochopny wniosek. Stres jest potrzebny bo “popycha” nas do działania. Dopiero dystres nas “paraliżuje”. Zmuszony więc byłem do wprowadzenia zamiany twierdzenia na: “musimy kontrolować stres!”. Dokładniej mówiąc chodzi tu o możliwość obniżania poziomu stresu do takiego, w którym będzie nas “popychał” do działania i rozwoju. Wyobraź sobie taką sytuację. Masz dom. Jest duży i wspaniały, ale co za tym idzie, dość kosztowny w utrzymaniu. Wiesz, że dobrze byłoby wymienić dach ale póki co nic nie cieknie (minimalny poziom stresu - brak działania). Po jakimś czasie odkrywasz, że zaczęło ciec. Zabierasz się do roboty. Wymieniasz kilkanaście dachówek, rezerwujesz fundusze, gromadzisz materiały, bo wiesz, że cały dach trzeba przełożyć. (to właśnie optymalny poziom stresu motywujący nas do podjęcia działań). Przychodzi wichura. Zrywa dach, woda zalewa wszystkie pomieszczenia. Meble nadają się tylko do wyrzucenia. Konstrukcja ścian została zachwiana. Budynek grozi zawaleniem. Już wiesz, że na wszystko nie starczy ci pieniędzy. Ręce opadają. Najchętniej rzuciłbyś to wszystko i zapadł się pod ziemię (to właśnie ten poziom stresu, który blokuje rozwój i powoduje utratę sił i chęci do działania).
Aby więc móc się rozwijać musisz “zejść” z poziomu dystresu do poziomu optymalnego. To jednak nie wszystko.
Przebacz sobie.
Wyobraź sobie, że zamiast wichury było wypalanie trawy. Sąsiad chciał zrobić trochę porządku u siebie. Nie chciał by dym ci dokuczał więc poczekał aż wyjedziecie z domu. Podpalił trawę. Zerwał się wiatr, iskry poleciały do Twoje ogrodu. Zaczęła się palić sucha trawa z zeszłego roku. Nie skosiłeś jej bo nie było czasu a później przyszły deszcze. Zostawiłeś uchylone okno, zajęły się firanki i poszło. Zanim przyjechała straż pozostały zgliszcza. Nie zdążyłeś ubezpieczyć domu. Sąsiad nie ma grosza “przy duszy”. Jak byś mógł to byś go rozszarpał. Mija trochę czasu. Sąsiad cię przeprasza. Jeszcze trochę się gniewasz ale w końcu mu przebaczasz.
O’K, przebaczyłeś jemu ale czy sobie też?
Zainspirowała mnie do takich przemyśleń książka Roberta Krakowiaka "Uzdrowić dzieciństwo”.
Temat przebaczania sobie jest często pomijany o często to właśnie on jest przyczyną “nieuzasadnionych” lęków czy nawet depresji. Jeśli więc przebaczyłeś sąsiadowi, że przez jego nieuwagę spłonął twój dom czy również przebaczyłeś sobie, że:
- nie uprzątnąłeś trawy z zeszłego roku
- nie ubezpieczyłeś domu
- zostawiłeś uchylone okno
- nie zamontowałeś alarmu mogącego automatycznie powiadomić straż ( a żona mówiła ci o tym).
To jest oczywiście tylko przykład, może trochę wydumany ale pokazuje schemat naszego działania. Przecież często słyszymy o tym, że musimy przebaczać nawet wrogowi albo, że musimy kochać “bliźniego swego jak siebie samego”. Ale nie słyszymy:”kochaj samego siebie” czy “przebacz sobie”. Tak jesteśmy wychowywani. Komukolwiek o tym mówiłem, każdy przyznawał mi rację ale zaraz padało pytanie: “ale jak to zrobić?”.
To pytanie długo mnie nurtowało ale doszła jeszcze jedna kwestia.
Wolne miejsce.
Stres zajmuje w naszej “przestrzeni emocjonalnej” określone miejsce jeśli więc częściowo go wyrzucimy pozostanie “puste miejsce”, które musimy natychmiast uzupełnić pozytywnymi emocjami. W przeciwnym razie miejsce to zostanie zapełnione kolejnym stresem (podobne przyciąga podobne).

Po miesiącach poszukiwań, sięgania do różnych źródeł, porad u osób zorientowanych w rozwoju osobistym, opracowałem metodę powrotu do stanu radosnego, twórczego spokoju. Jest to taki stan, kiedy czujemy “lekkość bytu”, kiedy medytacje i rozważania sprawiają nam przyjemność.To taki stan, w którym z wiarą i nadzieją patrzymy w przyszłość i kiedy widzimy, że ta przyszłość już się spełnia w taki sposób, jak tego sobie życzymy.

Moja Metoda.

1) Dla zmniejszenia poziomu stresu używam metody EFT (Technika Emocjonalnej Wolności) według wskazań Horsta Benescha, które znalazłem w książce "Zapukaj po zdrowie" .
Dlaczego ta? Trafiłem na nią przypadkiem i nie żałuję. Napisana bardzo konkretnie bez "lania wody". Szybko przechodzisz do działania.
2) Po wybaczeniu sobie powstaje "przestrzeń", którą szybko trzeba zapełnić. Zainspirowała mnie wypowiedź z jakiegoś forum (niestety nie potrafię sobie przypomnieć z jakiego), żeby odwrócić EFT. I tak uczyniłem. Zaraz po wybaczeniu znowu EFT ale tym razem z pozytywną afirmacją.
3) Jestem już spokojny, pełen dobrej energii. Teraz jest czas na Metodę Silvy czyli medytacja z wizualizacją. Więcej: "Samouzdrawianie Metodą Silvy".
4) Spraktykowałem, że aby afirmacje z Metody Silvy spełniały się dość szybko nie wystarczą tylko te sesje. Potrzebne są również pozytywne wibracje. Są one jakby przedłużeniem seansu Metody Silvy. Żeby utrzymać dobre wibracje zacząłem korzystać z metod podanych w książce: "Proś a będzie Ci dane". Nie specjalnie lubię ten typ mistyczno channellingowego pisarstwa, ale "wyłuskałem" z tej pozycji sposoby utrzymania i zwiększenia w sobie pozytywnych wibracji. Przy połączeniu ich z Metodą Silvy rzeczy dzieją się błyskawicznie.
Jak należy korzystać z tej metody.
* EFT doraźnie. Kiedy czujesz nieuzasadniony lęk czy niepokój, znajdź spokojne miejsce. Sesja uwalniająca i sesja zapełniająca. Kwadrans i jest po wszystkim. Często używam EFT przed sesją metody Silvy, kiedy nie mogę zejść do poziomu alfa bo mam rozbiegane myśli, serce kołacze, czuję niepokój itp.
* Metoda Silvy:
- raz dziennie - dobrze
- dwa razy dziennie - jeszcze lepiej
- trzy razy dziennie - idealnie
- sesja pięciominutowa - dobrze
- sesja dziesięciominutowa - jeszcze lepiej
- sesja piętnastominutowa - idealnie
* Metody utrzymania pozytywnych wibracji - pomiędzy EFT i Metodą Silvy.
* Systematyczność. Ćwicząc systematycznie t metodą można nie tylko osiągnąć wysoki poziom rozwoju duchowego ale również pozytywnie wpłynąć na swoje zdrowie, zarówno w znaczeniu psychiki jak również i fizjologii. Nie mówiąc już o poprawie stosunków rodzinnych, samoakceptacji czy samoocenie.


Moja witryna o rozwoju, sukcesie, e-biznesie.

http://www.4youandme.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Hipnoza

Hipnoza


Autor: Patii


Wiele eksperymentów potwierdza istnienie nieświadomości. Najbardziej znane spośród nich wiążą się właśnie z hipnozą.


W stanie hipnozy człowiek na chwilkę zawiesza swoje świadome myślenie i na poziomie nieświadomym przyjmuje podane przez hipnotyzera sugestie.

Mimo to, że obecnie wiemy całkiem wiele o hipnozie, nadal pozostaje ona w znacznej mierze tajemnicą. Wiemy na przykład, że człowiek w stanie hipnozy może przypomnieć sobie odległe w czasie zdarzenia, których świadomie przywołać nie potrafi. Udowodnione jest, że przeciętny dorosły człowiek, między 20 a 40 rokiem życia, może przypomnieć sobie zdarzenia, nazwy i miejsca z okresu dzieciństwa, których nie pamięta świadomie.

Kiedy człowiek jest w stanie hipnozy jest całkowicie zdany na hipnotyzera i jego sugestie. Umiejętność hipnotyzowania nie wymaga wcale jakiś niezwykłych umiejętności. Każdy może się nauczyć wywoływać trans hipnotyczny u wyrażającej na to zgodę osoby. Generalnie nie zahipnotyzuje się kogoś kto tego nie chce. Bywają jednak wyjątki. Znamy udokumentowane przypadki dowodzące, że niektóre osoby mogą zostać zahipnotyzowane, mimo usilnych prób oparcia się hipnozie.

Charakterystyczną cechą stanu hipnotycznego jest to, że zahipnotyzowana osoba przyjmuje sugestie hipnotyzera dotyczące późniejszego wykonania określonych czynności, to znaczy realizuje je po przebudzeniu, w stanie pełnej świadomości. Ciekawe jest to, że człowiek próbuje wtedy znaleźć logiczne uzasadnienie dla swojego zachowania. Owa tendencja do racjonalizacji stanowi ważną cechę ludzkiej natury. A więc nieświadome postawy mogą wywierać wpływ na świadome myślenie i zachowanie.

Źródło: A. P. Sperling, Psychologia, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 1995


http://patii-mykobiety.blogspot.com

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Zmień mózg na lepszy

Zmień mózg na lepszy


Autor: Magdalena Kazieko


Aby być mądrym użytkownikiem własnego mózgu, który jest chyba jedną z największych tajemnic we wszechświecie, powinniśmy wiedzieć jak on działa i jak wpływa to na całokształt naszego życia. Jednym ze sposobów poznania działania własnego mózgu jest EEG-Biofeedback (biofeedback fal mózgowych).


Niezależnie od tego czy jesteśmy pogrążeni we śnie czy czuwaniu, komórki naszej kory mózgowej komunikują się ze sobą i wytwarzają fale mózgowe reprezentujące różne stany naszego umysłu. Ich bioelektryczną aktywność, mierzącą zaledwie jedne milionowe wolta, można rejestrować i obserwować dzięki umieszczeniu specjalnych sensorów na skórze głowy.

Jedne z pierwszych fal, które odkryto w funkcjonowaniu ludzkiego mózgu na początku XX wieku, dzięki prototypom encefalografu były fale Alfa. Taką nazwę nadał im pionier encefalografii Hans Berger od Alpha, która jest pierwszą literą Greckiego alfabetu.

Fale Alfa pojawiają się i znikają. W bardzo głębokim śnie nie ma fal Alfa, podobnie gdy jesteśmy bardzo pobudzeni i wzburzeni. Fale Delta (0-4 cykle na sekundę) obecne są tylko w najgłębszych fazach snu, Theta (3-7 Hz) w lekkim śnie i na jawie w stanach senności, rozkojarzenia, medytacji. Alfa (8-12 Hz) występują gdy jesteśmy zrelaksowani, wyciszeni, ale też świadomi zewnętrznego świata. Fale Beta (13-35 Hz) wypełniają stan naszej codziennej świadomości, oscylują szybko gdy jesteśmy zestresowani, napięci.

Te różne rodzaje fal występujących w różnych stanach i sytuacjach porównuje się do działania skrzyni biegów w samochodzie. Delta to pierwszy bieg, Theta drugi, Alfa trzeci a Beta czwarty. Żaden z biegów nie jest ważniejszy niż inne, każdy przydaje się w odmiennych warunkach jazdy. Problemy pojawiają się wtedy gdy nie umiemy płynnie przejść pomiędzy biegami lub któryś z biegów się zepsuł. Gdy ruszamy z pierwszego biegu a potem od razu przeskakujemy na czwarty pomijając drugi i trzeci, możemy szybko doprowadzić do zatarcia skrzyni biegów.

Tak jest gdy zrywamy się z łóżka na agresywny dźwięk budzika, przerywając głęboki sen (Delta). Wypijamy kawę i biegniemy do pracy. Od razu czujemy lęk i stres (Wysoka Beta) czując presję czasu. Kofeina hamuje Thetę i Alfę, promując Betę. Wracając wyczerpani po dniu pracy, często pomijamy czas relaksacji i wyciszania się (Alfa), zasypiamy kamiennym snem (Delta). Nasz mózg jest wtedy mało elastyczny. Nie potrafimy umiejętnie i płynnie przechodzić z jednego stanu do drugiego i korzystać z ich dobrodziejstw.

Nic dziwnego, że tak jak wysokie rachunki za naprawy samochodu, przy opisanej wyżej jeździe, musimy słono płacić lekarzom i farmaceutom, bo taki tryb funkcjonowania szybko nas wyczerpuje i czyni podatnym na stres i choroby.

Beta, beta i więcej beta. Produktywność, osiągnięcia, wyniki. Nie ma czasu i nie jest popularne kultywowanie wewnętrznego spokoju, rozwijanie duchowego życia, medytacja. Wszystko to reprezentują fale Theta i Alfa. Bez nich jesteśmy podatni na stres, wypalenie. Nasz układ immunologiczny jest słaby. Naszym mózgom brakuje umiejętności samowyciszania i samoukojenia. Gdy trapią nas kłopoty włączamy telewizor żeby tylko o nich nie myśleć i to jest jedyna metoda radzenia sobie ze stresem jaką stosujemy.

Więcej fal Alfa oznacza mniej lęku, lepszą odporność i większą kreatywność. Odkryto, że osoby kreatywne od mało kreatywnych odróżnia właśnie zdolność do nagłego zwiększenia Alfa, szczególnie po lewej stronie mózgu. Zawsze kiedy wpadłeś nagle na jakiś niecodzienny pomysł możesz być pewien, że poprzedzał je wzrost Alfa w twoim mózgu.

Genialni sportowcy też mają taką umiejętność i świetne występy poprzedza u nich wzrost Alfa. Dzieje się tak u najlepszego golfisty przed celnym posłaniem piłeczki do dołka, u gracza w koszykówkę przed trafieniem gładko do kosza, u łucznika przed trafieniem w środek tarczy. Badania pokazały, że u sportowców wraz z postępem treningów stopniowo zwiększała się ilość Alfa tuż przed ich najlepszym wykonaniem.

Jeśli chcesz czuć mniej stresu i lęku, być bardziej spokojnym, kreatywnym i doskonalić się w jakiś umiejętnościach, możesz uczyć się zwiększać swoje fale Alfa dzięki treningowi EEG-Biofeedback.

Taki trening dostarcza ci w czasie rzeczywistym informacje o bioelektrycznej aktywności mózgu i możesz uczyć się zwiększania swoich fal Alfa. Biologiczne sprzężenie zwrotne zwiększa zdolność do samoregulacji i sprzyja elastyczności mózgu abyśmy w pełni mogli korzystać ze wszystkich czterech biegów. Biofeedback uczy sztuki panowania nad sobą, rozumienia własnego ciała i bycia mądrym użytkownikiem własnego mózgu.

Zapraszam do Gabinetu EEG-Biofeedback w Warszawie na prawdziwą przygodę samotransformacji.


Magdalena Kazieko

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Efekty psychoterapii

Efekty psychoterapii


Autor: Jan Piotrowski


Wiele kontrowersji po dziś dzień budzi kwestia: jakie są efekty psychoterapii . W zależności od szkół psychoterapeutycznych są one inaczej postrzegane.


Badania nad efektywnością psychoterapii są trudne i wielu naukowców nie jest przekonanych, co do skuteczności psychoterapii. Z kolei praktycy - psycholodzy, którzy doświadczają także na sobie w trakcie przeszkolenia terapii, są głęboko przekonani o jej skuteczności i trwałych efektach.

Wiele kontrowersji po dziś dzień budzi kwestia: jakie są efekty psychoterapii . W zależności od szkół psychoterapeutycznych są one inaczej postrzegane. Badania nad efektywnością psychoterapii są trudne i wielu naukowców nie jest przekonanych, co do skuteczności psychoterapii. Z kolei praktycy - psycholodzy, którzy doświadczają także na sobie w trakcie przeszkolenia terapii, są głęboko przekonani o jej skuteczności i trwałych efektach.

Rozmowa terapeutyczna daje wsparcie, przynosi ukojenie, pomaga poradzić sobie z poczuciem winy. Daje sposobność na odkrycie tego, co można zmienić albo pomaga zaakceptować to, czego zmienić nie można. Nigdy natomiast nie podaje gotowych rozwiązań. Dlaczego? Bo terapia jest procesem bardzo indywidualnym dla każdego pacjenta. To pacjent wie najlepiej, czego pragnie.

W trakcie pracy terapeutycznej z psychologiem lub terapeutą może okazać się jednak, że proces zdrowienia nie przebiega tak szybko, jak życzyłby sobie tego pacjent. Zmiana niewłaściwych wzorów zachowań, które trwają nieraz przez dziesiątki lat, nieumiejętność kierowania swymi przeżyciami czy zagojenie dawnych i bolesnych doświadczeń, mogą i muszą wymagać wielu miesięcy i lat wspólnej pracy.

Terapeuta tylko naprowadza na drogę wiodącą do poprawy jakości życia, odkrycia własnych potrzeb, zasobów, nowych sposobów na budowanie zdrowszych relacji z innymi. Efekty psychoterapii nie są wynikiem nadprzyrodzonych zdolności terapeuty, tylko zmian wprowadzanych w sposobie myślenia pacjenta, nabycia przez niego nowych wzorców zachowania, wprowadzania zmian w jego relacjach innymi ludźmi. Tego wszystkiego pacjent uczy się w trakcie trwania terapii.

Badacze Liou i Her badali skuteczność rożnych metod leczenia grupy 62 hospitalizowanych pacjentów z silnymi zaburzeniami depresyjnymi. Pacjenci uczestniczyli w ośmiu sesjach grupowej psychoterapii: behawioralnej, poznawczej albo wspierającej. W tym samym czasie 16 pacjentów z badanej grupy zostało przydzielonych do grupy kontrolnej, która nie brała udziału w psychoterapii, natomiast otrzymywała trojcykliczne antydepresanty (aminotryptyline, imipramine lub doksepine). Po czterech tygodniach trzy grupy objęte leczeniem psychologicznym przejawiały znaczącą poprawę w porównaniu do grupy kontrolnej. W sumie 58% próby objętej psychoterapia osiągnęło remisje na zakończenie leczenia, zaś dalsze 28% znaczącą poprawę. Reszta nadal spełniała kryteria silnych zaburzeń depresyjnych. Nie stwierdzono żadnych znaczących różnic miedzy poszczególnymi podejściami terapeutycznymi jeśli chodzi o uzyskane rezultaty. Autorzy stwierdzają, ze w przypadku stacjonarnego leczenia pacjentów depresyjnych efekty psychoterapii wypadają korzystniej w porównaniu do grupy kontrolnej, wskazując na efektywność stacjonarnej psychoterapii depresji. (Gestalt 2,3/1999)

Jeden uśmiech terapeuty wart jest tysiąca słów

„Badania wykazały, że wielkość korzystnych zmian u pacjenta jest skorelowana pozytywnie z: a) doświadczeniem terapeuty, b) stopniem jego pewności siebie, oraz c) jego podobieństwem do pacjenta (Stuart, 1970). Wykazano, że niezdolność terapeuty do otwartego okazania pacjentowi dostatecznego stopnia empatii i zrozumienia prowadzi do pogorszenia się stanu pacjenta (Truax, 1963).

Czy terapeuci powinni ukrywać swe uczucia przed pacjentami, czy też je ujawniać? Freud głosił, że terapeuta powinien „być nieprzenikniony dla pacjenta i jak zwierciadło odbijać tylko to, co mu ujawniono” (1956, s. 331). Zalecał on psychoterapeutom, aby za swój wzór wzięli „chirurga, który odkłada na bok wszystkie swoje własne uczucia, z ludzkim współczuciem włącznie, i skupia intelekt na jednym tylko celu - przeprowadzeniu operacji tak umiejętnie, jak tylko jest to możliwe” (s. 327).

Dla współczesnego terapeuty taki wzór nie może być ideałem, zwłaszcza w pracy z dzisiejszymi młodymi ludźmi, którzy nie chcą współdziałać z wyniosłym autorytarnym chirurgiem w ubraniu terapeuty. Wskazuje się, że „ważniejsze jest nie tyle przygotowanie terapeuty i to, co robi on jako terapeuta, lecz przede wszystkim jego zdolność, by być ludzkim” (Dreyfus, 1967, s. 537). „Człowieczeństwo” terapeuty wykracza poza |zdolność do podtrzymywania uprzejmości i serdeczności; wymaga ono dzielenia z pacjentem tego, co odczuwa terapeuta, czy to będzie rozpacz, smutek, radość, gniew czy poczucie winy.

Każdy uczestnik relacji pacjent-terapeuta musi coś dawać i coś brać. W żydowskiej ortodoksyjnej sekcie Hasydów rola duchowego przywódcy i nauczyciela, zwanego cadykiem, polegała nie tylko na przekazywaniu wiedzy lecz sprzyjała także ukształtowaniu się ścisłej, osobistej więzi między uczniem a nauczycielem. Kopp (1969) wysunął sugestię, że współcześni terapeuci mogliby wiele skorzystać przyjmując podwójną rolę cadyka.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.