niedziela, 11 listopada 2018

Emocje są ważnymi sygnałami, nie walcz z nimi

Emocje są ważnymi sygnałami, nie walcz z nimi


Autor: Elżbieta Kalinowska


Ludzie często traktują emocje takie jak złość, lęk, gniew, smutek jako coś, czego trzeba się pozbyć. To zła strategia, powodująca wiele problemów emocjonalnych - z artykułu dowiesz się, po co ludziom emocje i dlaczego nie warto dążyć do wyeliminowania ich ze swojego życia.


Czy znasz takie pragnienie aby pozbyć się jakiejś emocji? To dość naturalne, bo nie wszystkie emocje lubimy przeżywać, ale nawet te są nam niezbędnie do życia potrzebne.

Czy chciałbyś jechać nierówną, krętą drogą, bez żadnych oznaczeń. Takie byłoby nasze życie bez emocji.

Byłoby nam bardzo trudno ”prowadzić się” w bezpieczny, dostosowany do warunków sposób. Być może też zużylibyśmy dużo czasu błądząc, a nawet lądując na drzewie.

Emocje są jak znaki na drodze, informują nas o czymś, pozwalają ukierunkować energię i działanie np.

lęk ukazuje nam zagrożenie, motywuje do cofnięcia się

złość mówi że coś ważnego jest do zrobienia, bo jakaś ważna wartość w naszym życiu jest zagrożona, dostarcza energii do działania

poczucie winy to sygnał, że przekraczamy nasze własne normy, że robimy coś czego sami nie uznajemy za słuszne

radość zachęca do zadbania, o tę sytuację, bo jest dobra dla nas itd...

spokój jest informacją o tym, ze wszystko w naszym życiu idzie dobrze i trzeba to kontynuować

Niektórzy ludzie skupiają się na emocjach tak bardzo, że tracą z pola widzenia sytuację, o jakiej emocje te informują. Chcą wyeliminować emocję, nie zmieniając niczego innego.
To tak jakby usunąć ze swojej drogi oznaczenia, których się nie lubi np.znaki ostrzegawcze typu "koleiny przez 12km.” lub ”wypadki”.

Usunięcie jedynie znaków nie uczyni z krętej drogi, wygodnej autostrady. Co więcej, może być bardzo niebezpieczne i narażać na poważny wypadek.

Emocje "usunięte" z życia, tracą swoje znaczenie informujące, a człowiek dalej tkwi w sytuacji dla niego niedobrej. Nie rozwiązane problemy spiętrzają się, a wyparte emocje i tak ujawnią się w jakiejś formie np. w postaci objawów płynących z ciała - bólu, bezsenności czy duszności. Zobacz artykuł "Skąd ten nagły lęk"


Jak ruszyć z miejsca Odkryj sposób wyjścia z labiryntu niekończących się problemów. Elżbieta Kalinowska

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Skąd ten nagły paniczny lęk?

Skąd ten nagły paniczny lęk?


Autor: Elżbieta Kalinowska


Dowiesz się skąd pochodzi nagły lęk "znikąd", któremu towarzyszy szereg objawów fizycznych. Objawy te wydają się być zwiastunami poważnej choroby ale zazwyczaj wyniki badań są dobre, a diagnoza specjalisty brzmi "nerwica" lub objawy na tle nerwowym. Na ogół trudno uwierzyć, że tak naprawdę chodzi o emocje.


Niewinna sytuacja – robisz zakupy w supermarkecie, prowadzisz samochód, wychodzisz z domu na ulicę i nagle, znikąd dopada Cię lęk. Czujesz jak ziemia usuwa się spod nóg, serce bije za szybko, zaczynasz się dusić, czujesz mrowienie w rękach i nogach, czujesz się jakbyś miał za chwilę umrzeć. Jesteś przerażony swoim stanem trafiasz do lekarza, robisz badania i wszystko okazuje się w jak najlepszym porządku. Może jeszcze usłyszysz, że to, co się dzieje jest „na tle emocjonalnym”. Diagnoza ta jednak nie uspokaja. Zastanawiasz się czy jakaś choroba nie została przeoczona, a może wariujesz....

Mechanizm powstawania tych objawów w dużym uproszczeniu może wyglądać tak:
różne sytuacje życiowe wywołują emocje - złość, lęk, radość, tęsknotę, niepokój, zadowolenie, zachwyt, bezsilność itd...
Wszystkie te emocje są sygnałami, które jeśli działają właściwie mówią nam, co mamy robić, a czego unikać. Kiedy trzeba działać, a kiedy raczej pogodzić się z tym, co jest.

Aby dobrze radzić sobie z emocjami, trzeba umieć je dobrze odczytać, rozpoznać to, co sygnalizują. Do tego potrzebne jest, aby je sobie dobrze uświadamiać, umieć je
rozpoznać i zachować się zgodnie z tym, ku czemu nas kierują.

To jest dość trudne, bo czasem nie lubimy tego, do czego nas te emocje kierują lub nie
potrafimy zgodnie z nimi działać.
Np. ktoś, kto nie umie się przeciwstawić się naciskom innych ludzi będzie odczuwał trudność i dyskomfort czując złość, bo złość często właśnie kieruje nas ku konfrontacji.
Ktoś, kto czuje swoją siłę w działaniu będzie ciężko znosił bezsilność, bo ona kieruje ku pogodzeniu się z czymś, a nie ku aktywności.

Gdy jakaś emocja wywołuje trudność, można próbować (często nieświadomie) jej nie czuć. Np. uznać, że wcale jej się nie czuje - stłumić, albo zagłuszyć ją aktywnością lub jakiś chemicznym środkiem np. alkoholem czy innymi narkotykami.

Tłumienie emocji nie sprawia, że emocje znikają, pozwala tylko ich nie czuć i nie zauważać. Emocje wtedy tracą swój kontekst. Tzn. człowiek ma w sobie wiele różnych emocji, ale trudno je powiązać z jakimiś sytuacjami. Są takimi sygnałami, o których nie wiadomo, co znaczą.
To tak jakby się znaleźć w pomieszczeniu pełnym różnych strzałek, w różnych kolorach i kierunkach, ale bez objaśnień, co one wskazują. Taka sytuacja budzi niepokój, lęk.
To właśnie jest coś, co często przytrafia się ludziom tłumiącym swoje emocje.
Nagle z nikąd pojawia się lęk.

W sytuacji jakiegoś obciążenia (dużo bodźców, stres) lub w momencie wyciszenia (szczególnie mało bodźców, cisza) skumulowane emocje znajdują ujście w uczuciu
nagłego lęku o różnym nasileniu.
Lęk nie ma uzasadnienia w danym momencie, bo zgromadzone emocje nie odnoszą się już do
konkretnych sytuacji.

Lęk powoduje, że człowiek zaczyna szybciej oddychać, we krwi zaczyna być za dużo tlenu i w związku z tym pojawiają się zawroty głowy, mrowienia w ciele, puls staje się szybszy.

Ponieważ, jest to moment bardzo silnej koncentracji na sobie i swoim ciele, wszystkie te odczucia są odbierane silniej, co dodatkowo zwiększa lęk. Tu zamyka się błędne, koło bo
rosnący lęk, nasila objawy fizyczne, które nasilają lęk.

W takich sytuacjach, człowiek zaczyna być przekonany, ze jakaś poważna choroba
rozwija się w jego ciele i pozytywne wyniki badań tylko zwiększają jego niepokój.
Mimo to badania są konieczne - prawidłowe wyniki EKG czy badań neurologicznych są o tyle ważne, że potwierdzają emocjonalne podłoże objawów płynących z ciała, a też są informacją o tym, że nie ma konieczności specjalistycznego leczenia kardiologicznego czy neurologicznego.
Właściwym leczeniem w problemach tego typu jest leczenie psychiatryczne (lekami) oraz psychoterapia.


Jak ruszyć z miejsca Odkryj sposób wyjścia z labiryntu niekończących się problemów. Elżbieta Kalinowska

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Co decyduje o pokonaniu stresu?

Co decyduje o pokonaniu stresu?


Autor: PETE


„Co cię nie zabije to cię wzmocni”. Ludzie, którzy reagują na stres wedle tego powiedzenia, żyją zdrowiej i są silniejsi.


Walka ze stresem polega na tym, w jaki sposób człowiek ocenia stan napięcia. Jeżeli stresory są dla niego zbyt silne, napięcie przeradza się w stres (w skutek czego powstają choroby).

Jeżeli natomiast potrafimy ocenić stresory jako niegroźne i możemy się im przeciwstawić, napięcie przeradza się „dynamiczną równowagą mechanizmów regulacyjnych”. Mechanizmami tymi dowodzi ich „zwierzchnik”, czyli poczucie koherencji (które za chwilę omówię).

Dlaczego ludzie po ciężkich przeżyciach potrafią podnieść się i cieszyć z życia? Dlaczego inni w wyniku silnego stresu poddają się i nie mają siły walczyć? Odpowiedzi na te pytania szukał psycholog Aron Antonovsky.

Głównym motorem do poszukiwań byli dla niego m.in. Żydzi, którzy przeżyli obozy koncentracyjne. Część z nich starała się żyć teraźniejszością i nie bacząc na dotkliwe wspomnienia szukać radości w codziennych zajęciach. Ale sporą grupę stanowili również Żydzi, którzy po ciężkich traumach nie mogli otrząsnąć się, a w wyniku stresu zaczęli chorować i umierać.

Dla Antanovsky’ego sprawa była jasna. Musi istnieć jakiś czynnik w osobowości człowieka, który odpowiada za radzenie sobie ze stresem. Stworzył więc koncepcję poczucia koherencji. W swoich pracach z 1987 i 1995 roku koherencję opisuje jako „globalną orientację człowieka wyrażającą stopień, w jakim człowiek ma dojmujące, choć dynamiczne poczucie pewności, że:

1) bodźce napływające w ciągu całego życia (...) mają charakter ustrukturyzowany, przewidywalny i wytłumaczalny
2) ma dostęp do środków, które mu pozwolą sprostać wymaganiom (...)
3) wymagania te są dla niego wyzwaniem wartym wysiłku i zaangażowania”.

Pomiar wartości koherencji (radzenia sobie ze stresem):
KOBIETY Z ZESPOŁEM DEPRESYJNYM (WARSZAWA) – 99
STUDENCI AMERYKAŃSCY (133)
GRUPA ZDROWYCH – RED. KOBIET (WARSZAWA) - 139
STUDENCI SZKOŁY OFICERSKIEJ W IZRAELU 160
Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Zespół Otella

Zespół Otella


Autor: Jean Luc Picard


Zespół Otella – nazwa tego schorzenia nawiązuje do jednego z bohaterów dramatu Szekspira. Tytułowy Otello był trawiony patologiczną, bezpodstawną zazdrością, co doprowadziło do morderstwa Desdemony (żony Otella) i samobójstwa głównego bohatera.


Zespół Otella to zatem nic innego niż patologiczna zazdrość, często występująca u osób uzależnionych od alkoholu lub mających w inny sposób uszkodzony centralny układ nerwowy np. w postaci starczej psychozy. Przeważnie na to schorzenie cierpią mężczyźni, ale spotyka się również kobiety cierpiące na obłęd zazdrości. Dominującym objawem są urojenia niewierności małżeńskiej, niekiedy dołączają się urojenia prześladowcze. Charakteryzuje je niedorzeczność podejrzeń, brak możliwości zmiany przekonania o zdradzie przez perswazję.


Dowodami na zdradę są pozornie błahe rzeczy : kilkuminutowe spóźnienie, rozmawianie z mężczyznami, niechęć do współżycia, nieudane życie seksualne, głuchy telefon, milsze lub gorsze niż zwykle odnoszenie się partnera. Chory widzi inne spojrzenie, inny uśmiech, można powiedzieć, że wszystkie znaki utwierdzają go w przekonaniu o niewierności. Rozpoczyna się śledzenie, kontrolowanie wyjść, telefonu komórkowego, bilingu przeprowadzanych rozmów. Jeżeli nie znajdzie nic podejrzanego, uważa że jest ofiarą niezwykłej przebiegłości partnera. Zaczyna bezpośrednio domagać się potwierdzenia niewierności. Przysięgi, dowody – nic nie jest w stanie zmienić urojeń (to jest właśnie cecha urojeń – przekonanie o prawdziwości i brak możliwości zmiany mimo perswazji ).
Partner staje przed jednym w dwóch wyjść : przyznać się, lub zaprzeczać. Jeżeli się przyzna nie zazna już nigdy spokoju, urojenia znajdą potwierdzenie. Jeżeli będzie zaprzeczać nie zmieni to w żaden sposób postępowania. Urojenia doprowadzają do narastających konfliktów, narastające napięcie doprowadza do wybuchów agresji. Częsta jest przemoc fizyczna – jako próba zmuszenia do przyznania się do niewierności. Towarzyszący alkoholizm utrudnia kontrolę nad emocjami, problemy rodzinne ulegają z czasem nasileniu. Partner, który ma dość tej sytuacji, decydując się na odejście, potwierdza choremu przekonania.


Jedynym rozwiązaniem sytuacji jest próba podjęcia leczenia. Jest to niezwykle trudne , ponieważ chory nie uważa, że jest chory. „Zaciągnięcie” go do lekarza wymaga podstępu, niekiedy szantażu. Psychiatra mimo tego, że szybko jest w stanie podstawić diagnozę, staje przed wyzwaniem – jak nakłonić do leczenia osobę, która uważa, że jest zdrowa.
Leczenie zespołu Otella polega na długotrwałym przyjmowaniu neuroleptyków (leki stosowane w leczeniu schizofrenii), odstawieniu alkoholu. Często spotyka się, że pacjent oszukuje co do przyjmowania leków. Również problemem jest to, że po uzyskaniu poprawy (ustąpienie urojeń, krytyczny stosunek do nich) leki są samowolnie odstawiane, co wiąże się z nawrotem urojeń.


Schorzenie ma bardzo duży wpływ na rodzinę. Jest przyczyną awantur, przemocy, które pogarszają dotychczasowy przebieg alkoholizmu. Niekiedy jest przyczyną śmierci lub poważnych uszkodzeń partnera osoby chorej, niekiedy mają miejsce nieprzewidywalne ataki na osoby, które według „Otella” mają romans z żoną. Niekiedy chory nie potrafi znieść sytuacji i targa się na własne życie.


Niestety, czasami jedynym rozwiązaniem jest leczenie za pomocą nakazu sądowego. Sąd rodzinny rozpatruje wniosek złożony przez rodzinę i nakazuje zbadanie pacjenta przez biegłego lekarza. Po stwierdzeniu obecności urojeń, licznych aktów przemocy, sąd może nakazać przymusowe umieszczenie takiej osoby w szpitalu psychiatrycznym. Ten sposób ma swoje wady. Pacjent uzyskuje poprawę w szpitalu, natomiast często bezpośrednio po wyjściu ze szpitala odstawia leki, wraca do picia alkoholu i cała choroba nabiera podobnego obrazu. Ponadto dołączyć się może przekonanie o prześladowaniu przez cały otaczający świat.
Makro mam-efke.pl Blog o zakręcie Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Sprawdzone sposoby na jesienną chandrę

Sprawdzone sposoby na jesienną chandrę


Autor: Michał Kowalski3


Poznaj najlepsze sposoby na pokonanie jesiennej chandry!


Kiedy ostatnie słoneczne dni stają się wspomnieniem i coraz częściej nasze twarze smaga zimny wiatr, a każdy kolejny dzień kojarzy się z udręką wstawania i wychodzenia w ten szary i ponury jesienny świat, zewsząd jak duch wypełza wszechogarniająca nas jesienna chandra.

Z jesienią kojarzy nam się nie tylko deszcz, ale i ostre nieprzewidywalne zmiany klimatyczne, które nie każdy z nas przechodzi bez uszczerbku na zdrowiu, nie tylko fizycznym (katar, przeziębienie czy grypa), ale co gorsza psychicznym (złe samopoczucie ogólne, senność i niechęć do wykonywania najzwyklejszych, najprostszych codziennych obowiązków). Często w te pochmurne, bez słonecznego światła dni dopada nas najzwyklejsza chandra, naukowo określana tzw. depresją sezonową, w skrócie SAD od ang. terminu seasonal affective disorder. Problemu jesiennej chandry nie należy utożsamiać ani mylić z jednostką chorobową, jaką jest depresja, bo o ile w przypadku tej pierwszej możemy pomóc sobie sami, to w przypadku tej drugiej koniecznie należy zasięgnąć porady lekarskiej. Jesienna chandra najczęściej dotyka nas w te dni, w które nasłonecznienie jest znikome a nasz organizm jak powietrza czy wody łaknie słońca, tych ciepłych promieni, które poprawiają nastrój u każdego.

Tak, więc chandra zniknie pod wpływem pierwszych promieni słonecznych, ale jak do tego czasu radzić sobie z nasilającymi się objawami notorycznej niechęci do wszystkiego, co nas otacza i ogólnego zmęczenia? Sposobów jest tyle, co pomysłów na konstruktywne spędzanie wolnego czasu, nie pozostajemy, więc wobec tego problemu całkowicie bezsilni, gdyż każdy sposób, który przywraca nam uśmiech na twarz i powoduje ogólne zrelaksowanie i radość, jest tym lekiem, którego właśnie potrzebujemy na przełamanie jesiennego ponuractwa.

Najbardziej popularnym i chyba najczęściej praktykowanym sposobem, szczególnie wśród płci pięknej, są oczywiście zakupy, ale nie te tradycyjne robione codziennie, ale te, w których cała uwaga skupiona jest tylko i wyłącznie na wewnętrznej potrzebie podmiotu. Gdyż nic tak nie przywraca uśmiechu na twarzy, jak zakup dobrze skrojonego ciucha, kosmetyków czy ulubionych perfum.

Większy problem w tym względzie będą stanowić Panowie, gdyż oni z natury rzeczy nie przepadają za zakupami a konieczność odwiedzenia jakiegoś sklepu (no chyba, że w grę wchodzi sklep z akcesoriami komputerowymi) traktują jak zło konieczne. I tu przychodzi nam z pomocą dziedzina związana z kuchnią, gdyż nic tak nie rozwieje chandry u płci męskiej, jak wyśmienita nastrojowa kolacja z uwzględnieniem indywidualnych gustów podniebienia.

Jednak oba sposoby mimo swoich oczywistych zalet mogą znacznie opróżnić nasze kieszenie, więc polepszenie nastroju może okazać się zbyt krótkotrwałe. Warto, zatem sięgnąć po wypróbowany sposób naszych przodków i zaserwować przyjemność naszemu podniebieniu w postaci czekoladowej rozkoszy, dostarczając równocześnie trochę kalorii naszemu organizmowi i zwiększając tym samym naszą odporność na jesienny stres.
Jeśli czujesz ,,wstręt” do ,,królowej” słodyczy, co jest raczej wątpliwe, to sięgnij po bardziej wyrafinowany sposób dostarczenia sobie radości i np. wybierz się do kina lub teatru koniecznie z repertuarem komediowym, gdyż psychologiczne thrillery na pewno nie poprawią nastroju. Możesz również sięgnąć po jeszcze bardziej wyrafinowany sposób przepędzania smutków i zafundować sobie kurs języka chińskiego lub japońskiego, gdyż nic tak nie rozwesela jak żmudne kreślenie ślimaczków czy zawijasków.

Ponieważ każdy sposób, który doprowadzi do osiągnięcia zamierzonego celu będzie dobry, można zafundować sobie np. weekendowy kurs gorącej salsy albo rozpalającego zmysły tanga, bo tak taniec jak i dobra muzyka pobudzają nasze zmysły i działają pokrzepiająco.


Niemniej jednak mało, kto wie, że bardzo skutecznym sposobem na jesienno zimowe depresje może być zażycie tzw. „energii życia”. Jej dobroczynne właściwości znano już 3000 lat temu w Chinach, dokąd sięga tradycja leczenia dłońmi. Jej naturalne przymioty stosowali do uzdrawiania indyjscy jogowie zaś sami korzystamy z niej sprawiając ulgę zmęczonym oczom, zakrywając je dłońmi. Emituje ją organizm matki, gdy tuli noworodka, wpływając w ten sposób na pierwsze chwile życia dziecka i jego późniejszy rozwój. Mowa o podczerwieni, właśnie, dlatego nazywanej energią życia. W słoneczny dzień otacza nas cały czas, ale co zrobić w pochmurne krótkie, jesienne dni?

Z pomocą przychodzi nam nowoczesna kosmetyka. Teraz w najlepszych gabinetach skorzystać możesz z zabiegu PowerSlim, który łączy w sobie życiodajne działanie podczerwieni, jonizacji i specjalnych zabiegów. Ów życiodajna moc podczerwieni sprawi, że w ciągu kilku minut nawet w najzimniejszy jesienny dzień poczujesz się jak na zalanej słońcem tropikalnej plaży. Podczas kiedy będziesz leżeć wygodnie w trakcie zabiegu, przyjemne ciepło w kilka sekund ogarnie całe Twoje ciało... Upiększające promienie wnikają w głąb ciała i rozgrzewają je od środka. Wygodne łóżko, muzyka, wspaniałe krajobrazy na monitorze... Jest bardzo ciepło i przyjemnie... Pobudzony organizm zaczyna wytwarzać hormon szczęścia, czyli endorfiny. Czujesz, się zupełnie odprężona, a po zabiegu jesteś przepełniona życiodajną energią!

„Taki zabieg to dla mnie potężna dawka energii, która pozytywnie nakręca mnie na kolejne chłodnie dni…”

Dzięki podczerwieni zabiegi PowerSlim zwiększają odporność na infekcje. Przeziębienie i grypa nie będą już dla Ciebie takie straszne! Podczas seansu doświadczysz głębokiego relaksu, uspokoisz się i odpoczniesz, zlikwidujesz stres i zmęczenie, rozluźnisz wszystkie mięśnie. Poczujesz ulgę we wszelkich dolegliwościach bólowych takich jak migrena, bóle mięsni itp. Poprawi się koncentracja i zdolność do pracy umysłowej. Podczerwień stymuluje również produkcję kolagenu, co bezpośrednio przełoży się na Twój wygląd. Całe ciało zyska na jędrności i sprężystości, a skóra nabierze zdrowego kolorytu i w dotyku stanie się gładka i aksamitna.

Jedna ze stałych klientek mówi: „Po czterdziestominutowym zabiegu PowerSlim czuję się jak po wakacjach na Karaibach!...Dostaje tyle słońca, że jesienna chandra znika za jednym pstryknięciem... To najlepszy sposób na jesienne smutki!”


www.powerslim.pl - Piękne Ciało w 2 tygodnie!



www.powerslim.pl Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.