poniedziałek, 30 marca 2020

Asertywność - szansa, ryzyko czy po prostu zdrowa miłość własna?

Asertywność - szansa, ryzyko czy po prostu zdrowa miłość własna?


Autor: Katarzyna Pawłowska


Pojęcie asertywności pojawiło się w latach 50-tych, jego prekursorami byli Wolper i Salter. Dziś jest nam dobrze znane, ale czy wiemy, co ono tak naprawdę oznacza?


Asertywność jest definiowana jako umiejętność pełnego wyrażania siebie w kontakcie z inną osobą. Jest to bezpośrednie, uczciwe, stanowcze wyrażanie swoich postaw, opinii w relacji z innymi ludźmi, w sposób, który respektuje również ich opinie, postawy i uczucia. To także założenie nienaruszalności praw innych i ochrona własnego „ja” bez poczucia winy. Ochrona własnych praw jest niezmiernie ważna ze względu na to, iż budzi i umacnia szacunek do samego siebie, a to, czy nasze zachowania są asertywne, jest ściśle związane z poczuciem własnej godności i zdrowej miłości własnej. To, w jaki sposób wyrażamy swoje zdanie, opinie, jak wyglądają nasze kontakty z ludźmi, jest odbiciem tego, jak kształtuje się nasz stosunek do samych siebie, jaka jest nasza samoocena i w końcu w jakim stopniu kochamy i akceptujemy siebie. Poziom urzeczywistnionego szacunku oraz Miłości do siebie i innych odzwierciedla/odbija się w naszych relacjach z otoczeniem, umiejętnościach komunikacji, argumentowania, wyjaśniania nieporozumień, wymiany argumentów z osobą o zupełnie innych poglądach.

Aby nasze zachowania były w pełni asertywne, potrzebujemy wypracować kompetencje asertywne, czyli zbiór umiejętności niezbędny do takiego zachowania; konieczna będzie umiejętność obrony własnych praw i umiejętność odmawiania, a także wyrażania uczuć zarówno pozytywnych jak i negatywnych. O naszej asertywności będzie stanowiło to, że potrafimy wyrażać osobiste uczucia i opinie, jak również przyjąć uczucia i opinie innych, nawet jeżeli diametralnie różnią się od naszych. Charakterystyczna będzie też swoboda zabierania głosu na szerszym forum, a także asertywna reakcja na własne poczucie krzywdy lub winy.

H.Fensterheim wyróżnił i scharakteryzował pięć praw dotyczących asertywności. Uważał mianowicie, że każdy człowiek ma prawo do robienia tego, co chce, jeżeli nie rani to kogoś innego. Ma także prawo do zachowania swojej godności poprzez asertywne zachowanie, nawet jeżeli rani to kogoś innego, dopóty intencje nie są agresywne. Te prawa dają człowiekowi wolność (ale nie anarchię) w decydowaniu o swoim postępowaniu. W tym, co robi, powinno istotne być dla niego dobro otoczenia, które nie może ponosić strat lub być krzywdzone naszymi działaniami. Tu właśnie jest umieszczona etyczna granica ludzkiej wolności - jednak drugie prawo pozwala ją przekroczyć w wyjątkowej sytuacji - wtedy, kiedy bronimy swojej godności, ale tylko wtedy, gdy nie kierują nami agresywne pobudki.

Kolejna zasada mówi o tym, że mamy prawo do przedstawiania innym swoich oczekiwań, próśb, potrzeb, gdy uznajemy, że druga strona ma prawo odmówić. Mamy wolność, ale musimy też w relacji z drugą osobą podarować jej wolność w decydowaniu o tym, jak postąpi. Twórca praw zaleca też wyjaśnianie wszelkich nieporozumień i trudnych sytuacji z osobą, której to dotyczy - podstawą porozumienia jest dialog i wyjaśnienie.

Postawę asertywności można wyćwiczyć na specjalnie organizowanych treningach asertywności, które obejmują umiejętności społeczne oraz ochronę praw, jak również można ja ćwiczyć na co dzień zbierając doświadczenia w życiowych sytuacjach. Istotne jest uświadomienie sobie ważnej roli pozytywnego myślenia oraz koncentracji na własnych dobrych i mocnych stronach – człowiek pozytywnie myślący ma 50% więcej szans na sukces. Należy dać sobie prawo do przeżywania wszystkich emocji związanych z różnymi sytuacjami i informować o tym otoczenie. Wśród priorytetów należy umieścić zgodę z samym sobą, chęć zdjęcia maski i obronę własnego „ja”. Następnie ważne jest opanowanie nawyku ograniczania negatywnych myśli na własny temat oraz zastąpienie ich pozytywnymi sformułowaniami i przyswojenie technik asertywnego reagowania (czterech kroków, zdartej płyty, zasłona z mgły), aż staną się nawykiem.

Osoba asertywna to taka, która jest zadowolona z siebie i z innych oraz ma w sobie akceptację i szacunek dla siebie i innych – to właśnie w szczególny sposób pomaga w realizowaniu celów i potrzeb bez krzywdzenia otoczenia. Ta osoba posiada silną wiarę w siebie i swoje możliwości, poczucie odpowiedzialności za własne życie i to, co się w nim dzieje, oraz uczciwości w stosunku do siebie i innych. Jednak postawa asertywności nie wszędzie jest popularna i rozumiana; zwłaszcza w polskim społeczeństwie, wychowanym w kulcie poświęcania się dla innych, trudno o zrozumienie dla przyznania zgodzie z samym sobą ważnego miejsca w hierarchii wartości.

Postawa asertywna sprawia szczególnie trudność osobom z cechami DDA, które mają problem z nieagresywną obroną własnych poglądów, opinii. W związku z tym, że mają one kłopot z rozróżnieniem, jakie zachowania są właściwe, zwłaszcza wobec bliskich oraz mają tendencję do wpadania w skrajności, trudno im ustalić granicę między asertywnością a agresją oraz pasywnością.

Źle rozumiana postawa asertywna może być mylona z postawą egoistyczną lub egocentryczną, możemy wtedy zyskać etykietkę egoisty, co zmieni nasze relacje z otoczeniem. Jednak dla osoby asertywnej, która ma świadomość swojej wartości i godności, niewielkim ryzykiem jest fakt, że przestaną ją lubić osoby, które nie dojrzały do zdrowej postawy asertywnej. Zmiany w naszej osobowości, naszych postaw bardzo często wiążą się ze zmianą grupy przyjacielskiej, która nie jest w stanie zaakceptować zmiany, co uniemożliwia dalszy kontakt. Natomiast wraz ze zmianą w nas zaczynają pojawiać się w naszym otoczeniu osoby asertywne, szanujące siebie i innych, z którymi możemy mieć satysfakcjonujące kontakty.

Dobrze rozumiana asertywność jest wielką szansą i daje możliwość szczęśliwego życia bez kolidowania ze szczęściem innych. To złoty środek pomiędzy agresją a uległością. Kiedy w relacjach ludzkich zanikają presja, wymuszanie, ocenianie i obwinianie pojawia się miejsce na zadowolenie, szczęście, szacunek i tolerancję. Każdy tańczy swój taniec życia, nie wybijając innych z ich rytmu, elastyczne kroki i uważne ruchy sprawią, że wszystkie tańce, choć odmienne, nie naruszą harmonii, a każdy stawia własne kroki na własnej ścieżce, jednocześnie tworząc wspólny rytm świata.


http://integracja-dda.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

List do samego siebie

List do samego siebie


Autor: Katarzyna Pawłowska


Jedną z metod pracy z wewnętrznym dzieckiem i nad samooceną, jest metoda pisania listu do siebie. Metoda prosta i skuteczna. Prosta, ponieważ nie potrzeba do tego specjalnych przygotowań czy umiejętności; skuteczna, bo wystarczy, że otworzymy się na napisanie do siebie jak do ukochanje osoby, a poczujemy uzdrawiająca moc własnych słów i miłości do samego siebie.


Jedną z metod pracy z wewnętrznym dzieckiem (i jednocześnie samooceną) jest metoda pisania listu do siebie. Może się to wydawać w pierwszej chwili dość dziwny i kuriozalny pomysł, jednak warto spróbować tę metodę. Przede wszystkim, zawiera ona ważny element przełamania się do tego, by obdarzyć siebie Miłością i dobrymi słowami oraz docenić to, co w nas jest siłą, zaletą, dobrą stroną.

To przełamanie by napisać oznacza, że już wcześniej podjęliśmy kroki i zaczęliśmy myśleć pozytywnie o sobie samym, dopuściliśmy, że taki jaki jestem, jestem Kochany tak samo jak każdy człowiek gdyż wszyscy pochodzimy z Miłości i nie ma nic bardziej naturalnego niż kochać i być kochanym.

Pierwsza i najważniejszą osobą, której miłości potrzebujemy, to my sami, ponieważ to właśnie z miłości do siebie wypływa cała Miłość do innych, to w naszej miłości do samego siebie jest jej początek i źródło. Tak na prawdę masz wszystko czego potrzebujesz by być .......... (tu wstaw stan którego pragniesz np szczęśliwym, kochanym, zadowolonym itd ) by dać to sobie pokochaj siebie, daj sobie to za czym najbardziej tęsknisz, czego potrzebujesz, daj sobie wsparcie i pewność, której nie może ci dać nikt inny i nic innego.

Pomyśl o sobie z Miłością, ciepłem, otwórz się na siebie, swoje potrzeby tak by móc je zobaczyć, poczuj je i obdarz się tym czego potrzebujesz w tym liście. Nikt nie zna ciebie tak dobrze jak Ty sam, nie zna tych zakamarków ciebie w których ukryłeś najgłębsze pragnienia.

Kiedy już poczujesz, co chcesz usłyszeć, jakie słowa przyniosą największą radość i dopełnienie, jaki prezent sobie ofiarować, usiądź i napisz list do tej najdroższej istoty, z którą spędzasz życie, dzień za dniem, godzinę za godziną, minute za minutą – każdą chwilę.

Warto kochać, szanować i akceptować w pełni siebie – osobę z którą się nie rozstajesz.

I pisz bez zbędnego zastanawiania, planowania. Napisz, co czujesz, daj sobie to, co płynie z Twojego wnętrza, serca w sposób nieograniczony. List może mieć dowolna formę, nie ma tutaj zasad czy norm jak ma wyglądać. Możesz napisać wszystko co poczujesz.

Najodpowiedniejszy, list jaki możesz dostać, to ten napisany przez siebie :)

Dodam jeszcze, że ogromnie przyjemną niespodzianką jest czytanie takiego listu po latach, kiedy z perspektywy czasu możemy zobaczyć, czym są dla nas te słowa, jak na nas zadziałały, ile i co się zmieniło.

Pod spodem znajduje się przykładowy list do samego siebie:

Kocham Cie moja K., kocham bardzo mocno, najmocniej jak potrafię. Jesteś dla mnie najważniejsza, nie ma na ziemi droższej mi istoty. Będę zawsze z Tobą nawet gdy wszyscy Cie opuszczą, nie skrzywdzę Cie choć by inni to robili. Zawsze stanę po Twojej stronie, wesprę w problemach. Jesteś moją gwiazdką, na którą chcę patrzeć gdy się budzi, być z nią w ciągu dnia, robić z Tobą to, czego nikt nie robi i całować do snu na dobranoc. Pragnę spędzić z Tobą życie, patrzeć, jak się uczysz, rozwijasz, rośniesz w mądrość i siłę. Jesteś moja radością, chcę dzielić z Tobą wszystko: płakać z Tobą i śmiać się, przytulać Cie i głaskać będę zawsze wtedy gdy o Tym pomyślisz. Możesz liczyć na moja dobra rade, słowa otuchy, zawsze. Tego potrzebujesz. Nigdy Ci mnie nie zabraknie. Zaśpiewam z Tobą, zatańczę, potowarzyszę w żmudnej pracy, pomilczę z Tobą.

Zobaczysz, jak miło razem spędzać życie z kochająca, czułą towarzyszką. Zawsze będziesz czuć, ze Cie kocham, będziesz czuć moja troskę i zainteresowanie.

Jesteś taka dzielna – to dla mnie wielka radość. Walczysz o siebie, normalne życie, przyznajesz się przed sobą do tylu rzeczy. Jestem z Ciebie dumna, jak nigdy. Jesteś taka słodka czasem w swojej nieporadności, gdy płaczesz w bezsilności, wiedz jednak, że wtedy kocham Cie najbardziej i najbardziej szanuję. Wiem, że bez Ciebie nie dałabym sobie rady, a moje życie nie miałoby tyle blasku. Potrafisz być taka radosna, co daje mi życie. Gdy zachwycasz się zielonym lasem, łąką, gwiazdami, wiem, ze z nikim nie mogłabym być szczęśliwsza. Nikt tak dobrze mnie nie rozumie jak Ty, nikt nie czuje w ten sam sposób. Jesteś moim największym wsparciem na mojej drodze i skarbem. Potrzebuje Cię, akceptuje w tobie wszystko Twoje humory, wady, złości, nawet jak się czepiasz drobiazgów. Bo to jesteś Ty , moja K i ciebie mam jedyną tak mi bliską jak żaden człowiek. Tylko ode mnie usłyszysz te wszystkie rzeczy, bo wiem czego pragniesz i z Tobą będę dążyć do celu.

Jesteś dla mnie najpiękniejsza i taka zostaniesz na zawsze. Twój urok osobisty jest wyjątkowy, jesteś inteligentna i szczera, a za szczerość cenię Cię najbardziej, bo to rzadka cecha .


http://integracja-dda.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jak sobie poradzić z załamaniem nerwowym?

Jak sobie poradzić z załamaniem nerwowym?


Autor: Remigiusz


Załamanie nerwowe określane jest również jako kryzys nerwowy, załamanie stresowe czy załamanie psychiczne – wtedy nie wymaga ono specjalistycznego leczenia, co więcej załamanie nerwowe jako choroba nie występuje w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych.


Stan ten często mylony jest z depresją i taka błędna diagnoza powoduje tylko pogłębianie się załamania, bowiem oba schorzenia wymagają zupełnie innych metod leczenia.

O ile depresja jest procesem ciągłym, a stan psychiczny chorego zmienia się stopniowo, to o załamaniu nerwowym najczęściej mówi się w przypadku, kiedy dojdzie do nagłych i niespodziewanych sytuacji, takich jak tragedia rodzinna czy wypadek. Oczywiście załamanie nerwowe może również narastać w czasie, szczególnie jeśli cierpiący bagatelizuje problem od początku powstania stanu.

Załamanie nerwowe możne powstać na skutek kryzysu rozwojowego, w wyniku nowej sytuacji życiowej (np. pojawienie się dziecka, zmiana miejsca zamieszkania czy miejsca zatrudnienia) bądź kryzysu egzystencjalnego – najczęściej w okresie dojrzewania bądź w czasie kryzysu wieku średniego.

Objawy

Załamanie nerwowe odmiennie od stanów depresyjnych najczęściej objawia się fizycznie: dochodzi do kołatania serca, podniesionego tętna i drżenia rąk, pojawiają się zaburzenia ze snem, zaburzenia trawienne w postaci biegunek i wymiotów oraz bóle głowy. Oprócz tych objawów występują również te typowo emocjonalne jak przygnębienie, smutek, lęk, wycofanie społeczne, gniew, a nawet wrogość i agresja.

Leczenie

Zazwyczaj załamanie nerwowe ma charakter krótkotrwały i nie wymaga specjalistycznego leczenia. W ciężkich przypadkach przyda się pomoc psychologiczna jednak najczęściej osoba dotknięta tym stanem sama dokonuje analizy swojego zachowania, myślenia i funkcjonowania w otoczeniu, po czym wraca do środowiska i jeszcze sprawniej radzi sobie z codziennymi obowiązkami - paradoksalnie w tych sytuacjach dochodzi do rozwoju osobowości.

Załamanie nerwowe wymaga terapii, kiedy do reaktywacji nie dochodzi, a stan przygnębienia pogłębia się. Nieleczone załamanie nerwowe przeradza się wtedy w depresję bądź nerwicę.

Zapobieganie

Tak naprawdę nie ma złotego środka na uniknięcie załamania nerwowego, gdyż to nierzadko występuje na skutek nagłych, traumatycznych wydarzeń. Istnieją jednak pewne skutecznie wskazówki, które pomagają przetrwać ten stan.

Nie od dziś wiadomo, że optymistom żyje się łatwiej. Ci również rzadziej przechodzą załamanie nerwowe. Pozytywne nastawienie do życia powoduje inne, może nawet mniejsze przeżywanie tragedii. Postaraj się z każdej sytuacji wysnuć wnioski, ucz się i zachowaj doświadczenia na przyszłość.

Łatwiej przechodzi się życiowe zakręty jeśli wyznaczy się wcześniej swoje priorytety – jeśli sytuacja ich nie dotyczy, dystansujmy się.

Nie zadręczaj się problemami innych, bądź asertywny – nie oznacza to oczywiście, że masz nie pomagać bliskim w potrzebie jednak wszystko z umiarem, bez szkody dla osobistej psychiki.

Nie bój się korzystać z pomocy specjalistów. Pamiętaj, że terapie u psychologa bądź wizyty u psychoterapeuty mają na celu poprawę Twojego stanu. Możesz zdecydować się na terapie indywidualną bądź dołączyć do grupy wsparcia i uczestniczyć w spotkaniach grupowych – trzeba wiedzieć, że kumulowanie swoich problemów i brak otwartości do wyznań może przyczyniać się do powstania załamania – wsparcie rodziny, przyjaciół, a czasem osób zupełnie obcych - obiektywnych staje się wtedy nieocenione.


Pokonaj depresję - sprawdź nasz portal: http://bezdepresji.pl/

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Binarne opozycje "ego"

Binarne opozycje "ego"


Autor: Jan Stasica


Optymalnym rozwiązaniem byłoby osiągnięcie chwiejnej równowagi pomiędzy ja-identyfikowanym a ja-tożsamościowym. Aktywność, działanie, ale i refleksja. Każdy przechył w jedną lub drugą stronę jest dla człowieka funkcjonującego w świecie wysoce niekorzystny, bo prowadzi do zaburzonego postrzegania rzeczywistości i samego siebie.


Jeżeli w normalnych warunkach nie można realizować siebie, wypełniać swojej misji, należy zmienić warunki. Thomas Nagel w książce „Widok znikąd” wyróżnia dwa rodzaje ego – ja-identyfikowane oraz ja-tożsamościowe. Ja-identyfikowane jest generowane przez obecność w świecie – zależy od pozycji w pracy, statusu społecznego, sposobu postrzegania przez znajomych i przyjaciół oraz od ról, jakie dodatkowo wypełniamy w otoczeniu zewnętrznym. Ja-identyfikowane przypomina nieco Heideggerowską kategorię „bycia-w-świecie.”

Z kolei ja-tożsamościowe jest konsekwencją oglądu jednostki od wewnątrz. Jest świadomością „osobności”, „jedyności”, „niepowtarzalności”. Ja-tożsamościowe jest niejako naddatkiem, tym co wykracza poza codzienne relacje ze światem zewnętrznym. Stwarza dystans do ja-identyfikowanego, co rodzi nowe możliwości poznawcze i pozwala z pewnego oddalenia popatrzeć na naszą aktywność życiową. Stawia pytania o sens zachowania status quo, ponieważ rozluźnia okowy konserwatywnego przywiązania do istniejącego stanu rzeczy, który przecież wcale nie musi być dla nas korzystny. Wszelkie poważniejsze zmiany w statusie egzystencjalnym są skutkiem radykalnej ingerencji ja-tożsamościowego.

Załóżmy, że tkwimy długi czas w jakimś obszarze aktywności zawodowej i wykonujemy pracę, która jest zdecydowanie poniżej naszych kwalifikacji. Odczuwamy to na co dzień, rodzi to coraz większą frustrację i eskaluje konflikty z przełożonymi i współpracownikami. Wydaje się rzeczą oczywistą, że powinniśmy zmienić istniejący stan rzeczy i poszukać takiej pracy, która dałaby nam satysfakcję i pozwoliła w pełni wykorzystać potencjał, jakim dysponujemy. Ale tego nie robimy! Dlaczego? Otóż dlatego, że tendencja do zachowania tego, co mamy i czym w środowisku jesteśmy jest silniejsza od tendencji zmiany, nawet wtedy, kiedy egzystencjalna korzyść dzięki owej zmianie osiągnięta będzie graniczyć z pewnością. Ja-identyfikowane boi się ryzyka, utraty pewności, istniejącego habitus.

Taka sytuacja nieprzystawalności ma też i drugą stronę medalu. Nie tylko ja odczuwam dyskomfort wynikający z mojej sytuacji zawodowej. Odczuwają go również współpracownicy, a jest on konsekwencją zawyżania standardów. Wówczas ja identyfikowane jawi się jako zagrożenie dla innych, którzy tych standardów nie mogą osiągnąć. Uruchamiane są psychologiczne mechanizmy obronne takie jak: dyskredytowanie sukcesów zawodowych, milcząca dezaprobata, wytykanie uchybień w innych obszarach działalności zawodowej, pomówienia, złośliwości, intrygi i donosy do przełożonych, których prawdziwym (choć nie do końca uświadomionym) celem jest próba „ściągnięcia” delikwenta do poziomu pozostałych i ukarania go za zawyżanie standardów. Najbardziej oczywistym źródłem tych działań jest z całą pewnością zawiść. W przypadku dużej intensywności działań przeciwko jednostce „wyrastającej ponad” dochodzi do coraz większej rozbieżności pomiędzy ja-identyfikowanym a ja-tożsamościowym. Wtedy pojawia się problem, gdyż któreś z obu rodzajów „ja” musi wejść w relację dominacji. Jeśli górę weźmie ja-identyfikowane, wówczas zwycięża otoczenie. Nie można bowiem na dłuższą metę funkcjonować w obszarze poznawczego dysonansu. „Albo mylę się ja, albo oni”. Jednak aż tylu ludzi mylić się nie może, w związku z tym błądzącym jestem ja sam. Zaakceptowanie siebie takiego, jakiego widzą mnie inni, jest początkiem klęski, ponieważ ci inni mają podejrzane intencje. Nawet w języku funkcjonują metafory określające relacje pomiędzy jednostką a otoczeniem zewnętrznym. „Jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one”. Albo: mówi się o kimś, że „wsiąkł” w jakiś układ zewnętrzny. Cóż to w istocie znaczy? Przypuszczalnie to, że się poddał.

Pojawia się pytanie, czy możliwa jest sytuacja odwrotna? To znaczy ja-identyfikowane generowane jest powyżej poziomu możliwości? Moje długie doświadczenia pedagogiczne wskazują, że jak najbardziej tak. Katarzyna wyraźnie odstaje od poziomu swoich klasowych rówieśników. Dostrzega to ona, dostrzegają to inni. Jednak przebywając z nimi dłuższy czas, niweluje dystans, który ich początkowo dzielił. Ja-identyfikowane musiało dostroić się do otoczenia, a proces ten (ponieważ był dla Katarzyny korzystny) został zaakceptowany przez ja-tożsamościowe.

Inaczej sprawa wygląda, kiedy czynnikiem dominującym staje się ja-tożsamościowe. Pierwszą i najbardziej rzucającą się w oczy konsekwencją takiego stanu rzeczy jest wyraźne rozluźnienie relacji jednostki z otoczeniem zewnętrznym. Ktoś taki zaczyna dostrzegać złudność, pozorność i miałkość swojej „sytuacji-w-świecie”. Skutek może być tylko jeden – wycofanie i coraz bardziej postępująca alienacja. O kimś takim mówimy, że zamyka się w swoim świecie. W skrajnych postaciach może to prowadzić do całkowitej społecznej izolacji, a nawet do schizofrenii, ponieważ jednostka funkcjonuje w rzeczywistości binarnych „ja”, których nie łączy z sobą żadna więź.

Optymalnym rozwiązaniem byłoby osiągnięcie chwiejnej równowagi pomiędzy ja-identyfikowanym a ja-tożsamościowym. Aktywność, działanie, ale i refleksja. Każdy przechył w jedną lub drugą stronę jest dla człowieka funkcjonującego w świecie wysoce niekorzystny, bo prowadzi do zaburzonego postrzegania rzeczywistości i samego siebie.


Jan Stasica


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Kim jest psycholog?

Kim jest psycholog?


Autor: Maria Kowalska


Problemy natury emocjonalnej są bardzo popularne. Wielu ludzi boryka się z problemami z większym bądź mniejszym powodzeniem. Podporą może okazać się najbliższa rodzina oraz otoczenie, przyjaciele, do których ma się zaufanie.


Takim ludziom bez problemu można powierzyć swoje troski i myśli. Jeżeli ktoś jest z natury otwarty i przyjaźnie nastawiony do ludzi i świata, to taka pomoc może okazać się wystarczająca. Ludzie są jednak różni, są i tacy, którzy nie lubią dzielić się z nikim swoimi troskami, są zamknięci w sobie. To najczęściej tacy ludzie wybierają pomoc psychologiczną. Czasami jest łatwiej opowiedzieć o problemach komuś obcemu niż swoim najbliższym.

Psycholog to człowiek, którego zadaniem jest pomaganie ludziom, którzy nie radzą sobie ze swoimi problemami różnego rodzaju. Psycholog to wykwalifikowany człowiek, który doskonale zna tajniki ludzkiego umysłu i mechanizmy, jakie nim rządzą. Gabinet psychologiczny jest miejscem, gdzie można przyjść i uzyskać fachową pomoc. Można liczyć na całkowitą anonimowość, bowiem żaden terapeuta nie ma prawa wyjawić, o czym się rozmawia na sesjach.

Psycholog to otwarta osoba, która nie ma żadnych uprzedzeń, jest wyrozumiała i taktowna. Cechuje ją opanowanie oraz otwartość umysłu. Jest w stanie zaradzić większości problemów, pozwala ludziom na dokładne poznanie siebie poprzez zwykłą rozmowę. Sesja psychologiczna odbywa się w przyjemnych warunkach, zbliżonych do tych domowych. Każdy ma poczuć się ważny u psychologa oraz uważnie wysłuchany, nigdy zignorowany. Terapeuci mogą pełnić rolę przyjaciół, który się zwierza i ufa, bowiem pierwszym czynnikiem, jaki musi zaistnieć, aby terapia okazała się skuteczna, jest właśnie zaufanie i otwartość umysłu. Tylko w taki sposób psycholog może spełnić właściwie swoje zadanie. Na siłę nie da się zrobić nic.

Psycholog to poważna instytucja nastawiona na niesienie pomocy. Ludzie, którzy trudnią się tym fachem, muszą spełniać odpowiednie kryteria zawodowe. Nie każdy może zostać psychologiem. W pracy tej najważniejsza jest szczerość i niekonfliktowość. Trzeba umieć dostrzec potrzeby innych, wykazać się merytoryczną wiedzą, którą z powodzeniem można zastosować w praktyce. Trzeba dostrzec w człowieku człowieka, osobę cierpiącą, której należy pomóc i to jak najszybciej. Pomoc taka nie odbywa się tylko w jednym, konkretnym momencie, najczęściej pacjenci czują się na tyle dobrze i komfortowo, że kontynuują terapię dłużej, rozwiązując tym samym dawne zaszłości.


psycholog Warszawa

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.