środa, 1 lutego 2017

Kiedy krytykujesz, patrzysz w lustro.

Kiedy krytykujesz, patrzysz w lustro.


Autor: Anna Sobocińska


Krytyka, plaga współczesnego świata, współczesnego społeczeństwa. Na pewno zdarzyła Ci się sytuacja, kiedy dotknęła Cię mniej lub mocniej krytyka z czyjejś strony. Oczywiście smak krytyki jest rozmaity, może być ciepłą, czułą wskazówką przyjaciela, który mówi lub pisze do Ciebie z akceptacją i zrozumieniem.


Takie krytyki są słodkie dla ucha i rozkoszą dla duszy. I taka właśnie jest najbardziej konstruktywna i cudowna dla owoców tychże porad. Pewnie domyślacie się, jaką krytykę mam na myśli. Tą paskudną, z jadem żmij. Wiemy wszyscy zapewne, że żmije bywają też bardzo miłe i słodkie. Jest też kilka innych ich rodzajów. Jest żmija bezpośrednia, czyli taka, która zionie jadem wprost i ma gdzieś woalkę. Niektóre przyjmują postać niby krytyki konstruktywnej, jednak mniej, czy bardziej złośliwy i trujący jej wydźwięk nie dorównuje tej prawdziwej z serca- ciepłej i takiej, która podnosi skrzydła, a nie je podcina i szpeci, czy gani. Bywają też żmijki niby pomocniczki- takie pod pozorem, że chętnie Ci pomogą i Ci współczują, natomiast Twoją słabość potrafią zręcznie wykorzystać do wydechu swoim jadem, bo przecież mają Cię pod pantoflem. Ty z wdzięczności myślisz, że tak jest dobrze, bo przecież Ci pomagają, więc mają prawo. Żmija krytyki przejmuje przeróżne maski, twarze i gierki. Taką jeszcze wartą wyróżnienia jest tak zwana asertywność. To jest nawet fajna niekiedy żmija, wie jak się zachować, jak ująć, jak zawoalować.No sprytna i szczwana jest skubana. Wie, jak osiągać swój ukryty cel. I ta często je osiąga, a osoba nawet czasem nie wie, że uległa takiej manipulacji i poddała się jej, często tracąc to, co swoje i unikalne.

Przykłady z życia wzięte ? Na przykład żmija pomocniczka- jesteś w chwilowo trudnej sytuacji, a ona chce Tobie bardzo pomóc, może materialnie, może daje niby wsparcie psychiczne. Niestety, pomiędzy wierszami wstawi jad krytyki- z taką pseudosatysfakcją, że ma nad Tobą kontrolę. Krytykę- żmiję bezpośrednią to można rozpoznać od razu- zionie jadem w twarz, wyżywa się po prostu za swoje frustracje, niepowodzenia i niespełnienia w życiu. Przelewa się ta żmijowata czara w tej osobie, no i musi to wylać na kogoś. Te żmije są bardzo toksyczne, destruktywne, wbijają szpilkę za szpilką i nie pozostawią suchej nitki na Tobie. Dopiero gdy już zwiędniesz z tego wpływu negatywnej energii, to zamykają się na chwilę, jakby uspokajają się. Wyzionęli kilka kropel z napierającego przykrywką gara goryczy na kogoś, przez co nie czują się z tym już tacy samotni i mają towarzysza w swym smutnym polu. Uciekaj ! Bo zaginiesz i przepadniesz. A co gorsza zaprogramujesz w mniejszym lub większym stopniu na takie samo, frustracyjne zachowanie.

A co z krytyką- żmiją tak zwaną asertywną... Ha, szczwana to lisica, albo nawet miły kot czy kotka. Taka wyedukowana, znająca potrzeby ludzkie, pragnienia i nawet przewiduje reakcje. Zwinnie zawinie toksynę krytyki pomiędzy słowami, wierszami i nawet literkami. No i wszystko byłoby okej dopóty, dopóki osoba poddana takiej asertywnej przemowie nie traci swojej unikalności, integralności i tego, co naprawdę jest prawdziwe. Owszem, sprawdza się wobec dzieci, gdy są niegrzeczne i jest to sprawa negocjacyjna, by przestały psocić lub wrzeszczeć uparcie z jakiegoś powodu. Natomiast nie sprawdza się, gdy próbuje odebrać komuś jakąś unikalną cechę, indywidualność i prawdziwą istotę. Przykład z życia wzięty, kiedy mężczyzna próbuje zmieniać kobiecą potrzebę rozmawiania na różne tematy w jednym czasie na swoją jedną szufladę, czyli predyspozycję mózgu, by rozmawiać najpierw w jednym temacie, a potem w drugim niepowiązanie. Wszyscy przecież wiemy, co robi matka polka- potrafi sprzątać, prać i gotować jednocześnie- no taki ma mózg, przystosowany do tego fizjologicznie. Kiedy mężczyzna próbuje inteligentnie, asertywnie przestawić jej naturalne preferencje lub coś, co jest indywidualne dla Niej, to albo nie zna pojęcia różnic między kobietą a mężczyzną, albo zna, a chce w zawoalowany sposób osiągnąć jakiś rezultat zachowań dla własnego ego lub korzyści. Stąd też krytyka pod postacią asertywności może w pewnych sytuacjach przyjąć, postać ukrytych żmij.

Tak więc mamy takie oblicze krytyk żmijek, które próbują czasem w życiu zatruć powietrze, którym oddychamy. No i dosłownie jest to zatrute powietrze, które przenika w osobę poddawaną krytyce, gdyż energia słów, obrazów i myśli przenika w jej pole energetyczne ciała i zaburza dobre, czyste i potrzebne do działań życiowe prądy. Niestety jest to też zaraźliwe i przenoszone z pokolenia na pokolenie, a że jest to też plaga współczesnego świata, uchronić się od tego to czasem nie lada gratka. Jeśli dana osoba przez jakiś czas jest poddawana wpływowi którejś z tych postaci krytyk, a tych jej masek jest zapewne więcej, niestety staje się w jakimś stopniu taka sama. Chcąc nie chcąc, po prostu umysł jest jak gąbka i choć bardzo by ktoś się bronił, to i tak energia przenika, a zachowania się kodują głęboko w pamięci mózgu, zwłaszcza gdy przeżycie tego wpływu było dla osoby wstrząsające lub choćby nieprzyjemne. Co zrobić zatem? Powtórzę znów- uciekaj, jak najdalej, gdzie inne pole energetyczne, które da Ci ukojenie, siłę, radość, wzmocnienie i motywacje do działania w kierunku spełnienia. Warto też oczyszczać się z tej energii przez medytacje, jogging, oddech, czy przepuszczanie tej energii przez ciało oddechem. Jeśli potrzebujesz wiedzieć więcej o tej metodzie oddechowej, zapraszam- napisz do mnie, chętnie pomogę.

Jest też cudowna wiadomość i światło w tunelu zionącym destruktywną krytyką- jeśli jest w Tobie już ta naleciałość po tych, którzy próbowali podciąć Ci skrzydła, uświadom sobie, że masz już to w sobie. Jeśli chcesz odbić pałeczkę na kimś innym, bo zostałeś tym wcześniej poczęstowany, uświadom sobie, że pewne słowa i myśli zaprogramowały się z tamtego czasu głęboko w mózgu- w podświadomości. Jest to podświadome, często automatyczne, wkodowane niczym czip. Dopóki sobie tego nie uświadomisz. Najlepszym sposobem jest po prostu zauważenie, że masz chęć skrytykowania kogoś za coś- kiedy już to zauważysz, zadaj sobie pytanie- skąd ja mogę to mieć? Kto do mnie kiedyś czy obecnie tak mówił, że przyjąłem to za wadę i mam nieodpartą chęć wytknąć komuś? Czemu mnie to tak drażni? Jaki kod zachowania we mnie nabyty od innych przyjąłem, że chcę tę etykietkę przyczepić komuś innemu? Świetnie teraz widać, prawda? To jest właśnie to lustro, w którym się przeglądamy w życiu codziennym. Czasami widzi się u kogoś źdźbło w oku, a belki we własnym nie widać. Psychologicznie ujmowana jako projekcja- krytyka skierowana do kogoś pod różnymi postaciami, jest niczym innym niż własnym, nieuświadamianym potępianiem Siebie, które zakodowało się po potępianiu danej osoby przez innych i przekodowało w jej głębokiej pamięci- często jest wyparte, bo tak przecież bolało, gdy ktoś wtedy zionął w najsłabsze punkty. Zatem....wspaniale, jest światło w tunelu, to prowadzące na wysokie, słoneczne wzgórza kwiatem pachnące.

Podsumowując, jeśli rozpoznajesz krytykę wobec Ciebie, która próbuje podciąć Ci skrzydła, zatruć powietrze i wyżyć się na Tobie, co sprawia, że przestaje Ci się chcieć i tracisz motywacje- zmień jak najszybciej pole na sprzyjające energetycznie. Potrzeba tez wtedy dużo uwalniania toksycznych wpływów przez oddech, najlepiej na świeżym powietrzu lub przy otwartym oknie. Pomocna jest medytacja, joga, czy jogging, gdyż one dotleniają mózg czystym powietrzem i zmieniają myślenie na bardziej pozytywne w związku z napływającą czystą, świeżą energią. Gdy zauważysz u Siebie chęć skrytykowania kogoś- uświadom sobie po prostu, że przeglądasz się w lustrze, projektujesz na kogoś, gdyż z bólu i nieprzyjemności wyparłeś to samo, wbijane Ci przez inną osobę, która z kolei była wcześniej poddana temu samemu- przez jeszcze kogoś innego. I tak błędne koło się toczy.Możesz je przerwać, więc złap się na tym, zobacz swoje odbicie i po prostu postaraj się z tym pozostać- ze sobą. Zamilknij w tej kwestii i oddychaj. Możesz powiedzieć o tym, co zauważyłeś, zaufanej osobie, ale naprawdę świadomej, bo jeśli taką nie jest, zaufaj lepiej sobie.

Oddychaj, oddychaj, oddychaj świadomie, przepuszczaj przez ciało toksyczną energię. Można też rozpisać na kartce te krytyczne zdania, uświadomić sobie skąd to jest i znaleźć w sobie pozytywne cechy, przekształcić negatywne na pozytywne, czyli przekuć wady w zalety. I uwaga...jeśli chcesz faktycznie coś zmienić, zmień, ale u Siebie. Twój wybór i dotyczy tylko Ciebie. Jeśli potrzeba zmienić coś na przykład w związku, by lepiej się żyło- rozmawiaj z szacunkiem i otwarciem na kompromisy.Ostatecznie to każdy w wolności decyduje, jaki chce być. Jeśli pole jest destrukcyjne, a druga osoba nie zamierza pracować nad sobą, natomiast Ty tak, pamiętaj o odpowiedzialności za swoje życie- możesz zostać pod tym wpływem i stać się jednym z krytycznych gadów lub wybrać lepsze pole i pracować nad sobą, by stać się wolnym, świadomym człowiekiem.


Tak oto powstał obraz mechanizmu krytyki- projekcji. Złap się na tym, przejrzyj w lustrze i zrób sobie z tego CUDOWNE NARZĘDZIE ROZWOJU.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Wpływ POLA ENERGETYCZNEGO, w którym przebywasz.

Wpływ POLA ENERGETYCZNEGO, w którym przebywasz.


Autor: Anna Sobocińska


Chwila refleksji..... Rozejrzyj się wokół Siebie. Zobacz, co Ciebie otacza - jakie przedmioty, kolory, pomieszczenia, a co kluczowe i najważniejsze - jacy ludzie. Daj sobie parę dobrych minut, najlepiej spisz to na kartce. Czy czujesz kolo Siebie wystarczającą przestrzeń dla swojej życiowej kreatywności?


Czy te barwy są zgodne z Twoimi potrzebami energetycznymi? Może potrzebujesz więcej kojącej, uspokajającej zieleni, która da Ci więcej odetchnienia i relaksu. Lub... ciepłej czerwieni, która doda Ci energii ? A może koloru niebieskiego lub anielskiego błękitu, które wprowadzą Cię wyobraźnią nad szumiące morze?... Kojącej, łagodnej i neutralnej bieli, by poczuć się jak w świetlistej krainie, bądź rozgrzać swą zmysłową kobiecość figlarnym różem? A może trochę tajemniczego mistycznego fioletu? Daj sobie chwilkę zapomnienia i poczuj, którego potrzebuje Twa dusza, Twe ciało, Twa osobowość. Kolory mają niezwykła moc, gdyż posiadają swoją częstotliwość- wibracje, które wpływają na nasz stan energetyczny. Jak być może już słyszałaś/słyszałeś, każdy organizm posiada system energetyczny wokół swojego ciała materialnego. Jest on niewidoczny, gdyż jest to energia, niewidzialna gołym okiem, jak powietrze. Są już jednak różne przyrządy, które te wibracje widzą i odczytują. Dlatego też kolorystyka systemu energetycznego organizmu człowieka rezonuje z kolorami, którymi się otaczamy- na które patrzymy, które ubieramy na Siebie. Nie można tego zobaczyć w zakresie fizycznego ciała, gdyż jego wibracje (częstotliwość wibrowania fal elektromagnetycznych, którymi emanuje) są zbyt niskie, czyli prościej mówiąc, są za gęste do tak subtelnych (jak powietrze) wibracji koloru. Dlatego z tego gęstego poziomu nie możemy zobaczyć naszymi materialnymi oczami. Można jednak to poczuć duszą, która mieszka za oczami każdej żywej istoty. Jeśli nie do końca w to wierzysz, to spójrz dłużej sobie w oczy w lustrze lub osobie, najlepiej tej, którą lubisz. Z tego poziomu subtelnej istoty duszy, przy szczerej otwartości na połączenie z tą wyższa, Boską częścią Siebie- wyższym ja, jest przestrzeń- takie subtelne miejsce, gdzie konsystencja kolorów jest wyczuwalna duchowo, gdyż wibracje subtelnej istoty naszego jestestwa (jak też naszego systemu energetycznego wokół ciała fizycznego) czują kolory. Objawia się to "wyczuwaniem" intuicyjnym i indywidualnym dla każdego.

Usiądź więc wygodnie w spokojnym miejscu, najlepiej w pomieszczeniu, w którym przebywasz najczęściej. Zamknij oczy i skup się na oddechu-powietrze wpływa przez nozdrza, unosi się klatka i brzuch, następnie wypływa przez delikatnie rozchylone usta. Poczuj ciepło otulające Twoje usta niczym ciepły, delikatny puch. Daj sobie parę minut lub dłużej. Gdy już intuicyjnie poczujesz się w kontakcie ze sobą, ze swoją duszą, otwórz oczy i rozejrzyj się po pomieszczeniu- poczuj, czy rezonujesz (przyjemnie łączysz) z jego kolorami, czy może kolory nie dają Ci miłego komfortu. Jeśli nie, pozostań ze sobą i zapytaj Siebie jakich kolorów potrzebujesz, bo Ty poczujesz to najlepiej, gdyż jako jedyna osoba jesteś sobą Tobą. Odpowiedzi przyjdą intuicyjnie, a kiedy tak się stanie, wprowadzaj ten kolor stopniowo i powtarzaj odczuwanie swą subtelną energią jestestwa, aż do całkowitego, przyjemnego zsynchronizowania z wibracjami kolorów, potrzebnych Ci w danym okresie życia.
Oczywiście, rozejrzyj się też, jacy ludzie Ciebie otaczają i jak na Ciebie wpływają. Jeśli otaczają Cię marudzący malkontenci, to z pewnością Twoja psychika nie pozostanie bez szwanku. Być może już słyszałaś/słyszałeś powiedzenie, że umysł jest jak gąbka. Nawet jeśli nie chcemy, to mniej lub więcej przenika do naszej psychiki, a nawet przy dłuższym okresie programuje naszą podświadomość na zachowania i myśli (czyjeś energetyczne obrazy myśli), którymi jesteśmy częstowani przez osoby z otoczenia. Dlatego warto w takiej sytuacji rozważyć i zaplanować zmiany. Nawet jeśli wymaga to czasu, to przecież cel uświęca środki. Jeśli chcemy się rozwijać, potrzebujemy czystej przestrzeni na własną kreatywność życia, planowanie i krokami osiąganie własnych celów. Więc ponownie można skontaktować się ze Sobą i poczuć, czy wibracje słów i zachowań osób nie niszczą naszej czystej przestrzeni, potrzebnej nam na realizacje marzeń. Gdy taka przestrzeń jest zatłoczona czyjąś negatywną energią myśli i słów, nasze marzenia również są zatłoczone w tym brudnym, wibracyjnym chaosie, a przy okazji bardziej lub mniej stajemy się tacy sami, gdyż z kim przystajesz, takim się stajesz. Warto zatem znaleźć taki czas, kiedy nikt nie będzie przeszkadzał i chwilę połączyć się w ciszy ze sobą, poczuć wibracje otoczenia i kolorów. Można przetestować to również z wibracjami muzyki, która najbardziej rezonuje z Tobą i przyjemnie zjednoczy w błogostanie.


Takiego błogostanu Tobie i sobie życzę i CUDOWNYCH ODKRYĆ z wglądu we własną duszyczkę,cudowną istotę Siebie,a także jedynej na świecie unikatowej osobowości :

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Psycholog - zawód bez tajemnic

Psycholog - zawód bez tajemnic


Autor: Marcin Brzoza


Psycholog jest popularnym zawodem, zwłaszcza na zachodzie Europy i w USA. W Polsce nadal jeszcze nie cieszy się wysoką renomą, jednak ilość specjalistów z tej branży na 1000 mieszkańców zaczyna u nas wzrastać. Nic dziwnego, gdyż jest to nie tylko pożyteczny zawód, lecz jego uprawianie wiąże się z sensownym wynagrodzeniem.


Warto dzisiaj zauważyć, że z pomocy psychologa korzysta coraz więcej osób. Wiele z tych ludzi potrzebuje realnej pomocy dlatego też nic dziwnego, że psycholog to mimo wszystko osoba kompetentna. Żeby być psychologiem, musimy być absolwentem szkoły wyższej o kierunku psychologii. Takie uprawnienia możemy nabyć w szkole państwowej lub prywatnej w zależności od naszego wyboru.

Psycholog - kompetencje zawodowe

Jako prawdziwy psycholog możemy wykorzystywać podczas swojej pracy testy psychologiczne. Wszystko jednak zależy od faktu czy posiadamy dyplom ukończenia szkoły wyższej. W każdym innym przypadku psycholog bez dyplomu nie może korzystać z takich metod. Jest to wręcz prawnie zakazane i w ten sposób możemy złamać pewną etykę zawodową. Psycholog to przede wszystkim osoba biorąca udział w poradnictwie w interwencjach kryzysowych, które wymagają szybkiej reakcji. Pomimo wszystko osoba posiadająca stosowne wykształcenie może również prowadzić szkolenia, a nawet zajmować się rekrutacją.

Psychologia jako bardzo rozległa dziedzina

Psycholog to również specjalizacja w wielu innych obszarach gdzie wymagane są konkretne umiejętności. Psychologia to bardzo rozległa dziedzina wykorzystywana między innymi w kryminalistyce oraz w wielu innych pokrewnych dziedzinach. Pamiętajmy, jednak że studia psychologiczne nie kształcą ani nie przygotowują do prowadzenia psychoterapii. Nie oznacza to, jednak że psycholog nie może być psychoterapeutą. Jeśli ukończy on studia i zacznie dodatkowo szkolić się w tym kierunku, uzyskuje on taką możliwość.

Kliniki i prywatne placówki psychologiczne

Klinika psychologiczna to przede wszystkim zespół konkretnych specjalistów, którzy pomogą w praktycznie każdej sytuacji. Warto więc skorzystać z usług ekspertów, którzy będą w stanie bardzo szybko postawić diagnozę, a także dadzą odpowiednie wskazówki co robić dalej. Warto pamiętać, że zawód psychologa nie ma spójnego systemu akredytacji państwowej. Warto zasięgać rady tych placówek, które współdziałają z Polską Radą Psychoterapii, na podstawie czego, wypracowują określone standardy szkoleń swoich pracowników. Tego typu rozwiązanie to najlepszy sposób na rozwiązanie problemu.


Odwiedź nasz gabinet, jeśli chcesz, aby pomocy udzielił Ci profesjonalny psycholog. Gdańsk i okolice, zapraszamy.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Miłość kluczem do sukcesu

Miłość kluczem do sukcesu


Autor: Przystupa Gabriela


Artykuł opowiada o chorobie ludzi niekochanych dzieci i dorosłych .


Już od najdawniejszych czasów ludzie zadawali sobie pytanie: dlaczego jedno dziecko odnosi sukces, jest najlepsze w pracy, kończy studia, zakłada szczęśliwą rodzinę, a inne ma życie pełne lęku, chorób, popada w konflikt z prawem, idzie do więzienia, jednym słowem jest życiowym nieudacznikiem.

Współczesna psychologia znalazła odpowiedzi na te pytania. Aby je uzyskać przeprowadzono kontrowersyjne eksperymenty.


Śmierć ze smutku


W XIII wieku w Sycylii panował Fryderyk II. Władca ten władał biegle kilkoma językami i był, jak na ówczesne czasy wielkim erudytą. Wysunął on teorię, że dzieci rodzą się ze zdolnością mówienia. Postanowił sprawdzić, co wyrośnie z niemowląt, które wychowuje się w milczeniu. Aby się tego dowiedzieć odebrał dzieci matkom i dał na wychowanie mamkom, którym nakazał aby opiekowały się dziećmi bez okazywania im uczuć i milcząco. Wszystkie dzieci zmarły.


Inne dane z sierocińców poprzednich wieków, gdzie na kilkaset noworodków porzucanych przez matki i ojców przypadało 2 pielęgniarki są zastraszające. W Wenecji z około 2000 tysięcy dzieci przeżyło 5, w Padwie z 2141 dzieci nie przeżyło żadne, w Londynie z 2300 wychowanków przeżyło 18. Jeden z ówczesnych uczonych napisał że w „domach podrzutków" dzieci umierają ze smutku. W 1894 r. Henoh przekazując kierownictwo Kliniki Berlińskiej Hubnerowi swojemu następcy, radził mu zamknąć oddział niemowlęcy, gdyż prawie wszystkie leczone tam dzieci umierały. Wtedy tłumaczono to istnieniem w powietrzu jakiejś śmiercionośnej bakterii. Z chorobą sierocą walczono więc poprzez zabieganie infekcjom wewnątrzszpitalnym.

Drastyczny eksperyment


Pierwszy szczegółowy opis kliniczny przebiegu i objawów wyniszczenia niemowląt wychowywanych w sierocińcach zawdzięczamy Rene Spitzowi. Uczony ten prowadził swoje badania w czasie trwania wojny w Meksyku (1942-1945). Zaprosił ciężarne kobiety, które nie miały żadnych środków do życia do luksusowego sanatorium. Przez trzy miesiące matki karmiły dzieci piersią i troskliwie się nimi opiekowały. Potem opuściły placówkę. Przed odejście matek dzieci przeszły testy na poziom rozwoju. Okazało się, że wszystkie mają go w górnej granicy normy.


Opuszczone niemowlęta żyły w oszklonych, pojedynczych boksach. Miały zapewnioną opiekę lekarską i pielęgniarską, dostawały właściwe pożywienie. Pozbawione były za to czułości i opieki matczynej. Pierwszego roku życia nie doczekało 27 dzieci, kolejne 7 zmarło w drugim roku. Wszystkie dzieci były opóźnione, martwo patrzyły w jeden punkt, a iloraz rozwoju równał się 45. W 4 roku życia połowa z tych dzieci, które przeżyły nie mówiło, nie siedziało i nie stało. Wszystkie były opóźnione w rozwoju. Spitz nazwał te objawy depresją anaklityczną. Po tych obserwacjach stał się radykalnym obrońcą więzi matki z dzieckiem.

Choroba opuszczonych


Jeżeli dziecko nie nawiąże wystarczającego kontaktu emocjonalnego z rodzicami lub z ich zastępcami (u każdego dziecka jest on indywidualny) to może się pojawić hospitalizm zwany inaczej chorobą sierocą. Opisywało ją wielu uczonych między innymi J. Bowlby. Wyróżnił on 3 fazy tej choroby. Faza pierwsza - protestu, dziecko nie śpi, nie je, wyczekuje, kiedy przyjdzie matka. Faza druga - rozpaczy, dziecko zapomina o matce, wydaje się że jest chore, gdy pielęgniarka lub lekarz zwraca się do dziecka - dziecko protestuje . Faza trzecia - wyobcowania, dziecko daje ze sobą zrobić prawie wszystko, jest to wstęp do autyzmu, dziecko zwraca się do wnętrza.
Bowlby stwierdził, że choroba sieroca może się rozwinąć do 3 roku życia. W życiu dorosłym brak miłości matki i ojca może się objawiać rożnymi patologiami emocjonalnymi, opisywanymi różnie przez rożnych badaczy, w zależności od stopnia izolacji dziecka, od okazywanej mu miłości. Najważniejsze z tych objawów to: nadpobudliwość, niezdolność do skupienia uwagi, stany lękowe, niedosyt uczuciowy, niezdolność trwałego przywiązania zarówno do partnera jak i do dziecka, niezdolność do dawania uczuć, brak poczucia winy, brak sumienia, brak poczucia czasu i umiejętności korzystania z minionych doświadczeń, upośledzenie umiejętności hamowania impulsów i kontrolowania własnego zachowania, bierność, brak wytrwałości skłonność do narkomani i alkoholizmu. Dzisiejsze badania nad depresją anaklityczną oraz chorobą sierocą dowodzą, że stan skrajnego marazmu fizycznego i psychicznego może być wyleczony nawet w stadium bardzo zaawansowanym. Następuje to stopniowo poprzez wprowadzenie systematycznego „matkowania" oraz obfitego żywienia z uwzględnieniem potrzeb smakowych (np. słodycze). „Matkowanie" polega na uśmiechaniu się, przytulania, bawieniu, utulaniu spazmów płaczu, łaskotkach, obcowaniu z dzieckiem od rana do wieczora. Wraz z upływem czasu stopniowo i proporcjonalnie znikają chorobowe objawy które zostają zastąpione przez stan zrównoważenia emocjonalnego i wytworzeniu więzi miedzy dzieckiem a jego opiekunem.

Niekochani przestępcy


Współcześni psychologowie z dokładnością ponad 80 proc. są w stanie stwierdzić już w szóstym roku życia dziecka czy grozi mu wejście w konflikt z prawem.
Badania nad przestępczością prowadzili w 1925 r amerykańscy kryminolodzy profesor Sheldon Gluecki jego żona Eleonora na Uniwersytecie Harvarda w Cambridge w stanie Massachusetts. Zaczęli oni badać życiorysy 500 odsiadujących kary przestępców. Zastanawiali się czy mają one jakieś wspólne cechy. Okazało się że tak, wszystkich łączyły podobne stosunki panujące w domu rodzinnym. Pośród młodocianych kryminalistów:
- 72,5 % było karanych przez ojców nadmiernie surowo lub niesprawiedliwie,
- 83,2% było zaniedbywanych przez matki,
- 75,9% było traktowanych przez ojców obojętnie lub wrogo,
- 86,2% było traktowanych przez matki obojętnie lub wrogo,
- 96,9% wychowywało się w rodzinach, w których nie było poczucia wspólnej więzi.
Analizując te liczby Gluck zrobił test sześciolatkom. Jego celem było sprawdzenie czy ich rodzice ich kochają i jakie stosunki panują w domach rodzinnych. Okazało się, że na tej podstawie można wytypować przestępców. Po 10 i 15 latach od zadania dzieciom tych pytań, sprawdzono, jak potoczyły się ich losy. Te, którym badacze przepowiedzieli kryminalną przyszłość - były już prawie wszystkie karane. Czy pytanymi dziećmi byli Amerykanie, Japończycy, Rosjanie czy Francuzi, niezależnie od wyznania, wykształcenia i stanu finansowego rodziny - wyniki zawsze się potwierdzały.
Należy tu wspomnieć o gatunku tych przestępstw. Zazwyczaj były one popełniane nie z wyrachowania ale ze źle ukierunkowanych emocji. Po prostu, dzieci wychowywane bez miłości i poczucia bezpieczeństwa nie były zrównoważone emocjonalnie.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Rodzina z problemami

Rodzina z problemami


Autor: Przystupa Gabriela


Artykuł opowiada o rodzinach z dziećmi niepełnosprawnymi i ich problemach


Młodzi partnerzy z radością oczekujący na dziecko rzadko zdają sobie sprawę, że może ono urodzić się niepełnosprawne. Takie zdarzenie staje się zazwyczaj dramatem, z którego ciężko się podźwignąć.

Zawiedzione nadzieje


Rodzice często marzą, że ich potomek będzie istotą ucieleśniającą ich niespełnione marzenia. Wynagrodzi posiadane przez nich braki i stanie się tym, kim oni zawsze chcieli być. Każda rodzina stanowi pewien system, który funkcjonuje tak, aby każdemu z jej członków zapewnić najlepsze warunki. Gdy na świat przychodzi dziecko - system zostaje zdezorganizowany. Jeśli maleństwo jest niepełnosprawne, dezorganizacja mocno przybiera na sile.


Pierwszy etap to okres szoku. W tym czasie rodzą się silne reakcje emocjonalne takie jak: gniew, niepokój, przerażenie, poczucie winy, żal nad sobą, uczucie wypalenia. Rodzice często czują, że „świat zawalił się im na głowę". Rodzące się uczucie miłości jest przeplatane z uczuciem strachu o chore dziecko, które nierzadko ma liczne choroby towarzyszące. Pewna matka na portalu Trisomia tak podsumowała swoje odczucia w dniu, w którym dowiedziała się o niepełnosprawności swojego dziecka: „Życie to ciągłe przypływy i odpływy. Trzynaście lat temu w moim życiu miał miejsce odpływ, który wtedy wydawał się życiową tragedia. Po męczącym porodzie, pani doktor oznajmiła mi, że moje dziecko ma zespół Downa. Szok, jaki wtedy przeżyłam, uczucie poniżenia, żalu, osamotnienia, poczucie bycia kimś gorszym wśród kobiet ściskających zdrowe dzieci pamiętam do dziś i wracają do mnie niczym najgorszy koszmar. Oschłość tonu lekarki, przedstawiona w sposób urzędniczy, diagnoza na sali pełnej kobiet sprawiły, że świat się dla mnie zawalił. Dziś wiem, jak ważne jest, aby w tych pierwszych chwilach przy kobiecie, której urodzi się dziecko niepełnosprawne, byli kompetentni i wrażliwi ludzie, którzy ją na wszystko przygotują" .


Zazwyczaj po pierwszym szoku związanym z urodzinami niepełnosprawnego dziecka, następuje okres kryzysu emocjonalnego - nazywany też okresem depresji. Rodzice przeżywają zawód i poczucie niespełnienia. W tym okresie może dojść do rozstania małżonków. Związane jest to z tym, że kobiety zaczynają poświęcać dziecku wiele uwagi natomiast ich partnerzy często szukają drogi ucieczki przed problemami. Jedni zaczynają więcej pracować. Inni, niestety, szukają pocieszenia w alkoholu i innych używkach.
Kolejna faza, to faza pozornego przystosowania się do sytuacji, kiedy to małżonkowie nie mogąc pogodzić się z diagnozą - negują ją. Szukają innych, lepszych ich zdaniem, placówek medycznych, które mają potwierdzić lub zanegować diagnozę.
Ostatni etap to etap przystosowania się do sytuacji. Jego istotą jest to, że partnerzy zaczynają dostrzegać postępy dziecka, zaczynają się z nich cieszyć i próbują wspólnie zastanawiać się, jak mogą bardziej pomóc dziecku.

Syndrom wypalenia


W rodzinach, w których jest dziecko niepełnosprawne często matki muszą zrezygnować z pracy i zająć się chorym dzieckiem. Wydatki na leki oraz rehabilitację powodują, że zmienia się status finansowy rodziny. To z kolei prowadzi do tego, że małżonkowie nie rozwijają swoich pasji i zainteresowań. Najczęściej z braku czasu, a nieraz także skrywanego wstydu zrywają kontakty z dawnymi przyjaciółmi. To wszystko może spowodować to, że już po kilku latach opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem czują się oni „wypaleni", wyczerpani psychicznie, osamotnieni. Często rodziny takie ulegają rozpadowi.

Niedostateczna pomoc


Rodzice dzieci niepełnosprawnych zgodnie potwierdzają, że dużą pomocą dla nich są różnego rodzaju ośrodki prowadzące zajęcia pozalekcyjne. O tym jak ważne są tego typu placówki świadczy wypowiedź mamy niepełnosprawnej Magdaleny. „[...] trudna sytuacja jest w małych miasteczkach i wsiach. Tam dzieci [...] są pozbawione dobrej edukacji i możliwości uczestnictwa w zajęciach pozalekcyjnych, które tak wiele wnoszą w rozwój umysłowy i emocjonalny [...]. Z Magdaleną uczęszczamy raz w tygodniu do Pałacu Młodzieży, gdzie odbywają się zajęcia relaksacyjno - terapeutyczne. Obejmują one dogoterapię, arteterapię, muzykoterapię, choreoterapie. Dzięki arteterapii dużo więcej rysuje, opanowała kolory, figury geometryczne, poznała różne formy plastyczne. Choreoterapia natomiast poprawia jej zwinność i koordynację ruchową. Muzykoterapia sprawiła, że stała się śmielsza, jeśli chodzi o taniec i śpiewanie" .
Magda ma szczęście, jednak w większości małych miasteczek i wsi nie ma takiej pomocy. Niepełnosprawne dzieci są piętnowane, często nie mają przyjaciół. Bez zajęć socjalizujących (typu na przykład „sztuka prowadzenia rozmowy"), nie potrafią się wysławiać lub nawiązywać najprostszych kontaktów. W przypadku dzieci głęboko niepełnosprawnych, potrzebny jest ogrom pracy rodziców oraz wykwalifikowanego pedagoga w szkole specjalnej.

Jak reaguje zdrowe rodzeństwo


Wychowanie dziecka chorego jest okupione pracą i mnóstwem poświęconego czasu. Jeśli w domu wychowują się obok dziecka niepełnosprawnego jeszcze dzieci zdrowe, mogą one zacząć rywalizację o względy i czas rodziców. Często mają one poczucie, że chore dziecko jest faworyzowane przez rodziców, czują się osamotnione i pozostawione same sobie. Poza tym w wieku dziecięcym (3-5 lat) dochodzą jeszcze obawy o to, że mogą się one zarazić chorobą od brata czy siostry, dlatego stronią od nich. Kiedy podrosną, zaczynają się z kolei obawiać, że im samym może urodzić się niepełnosprawne dziecko.

Kochają bezwarunkowo


Dziecko niepełnoprawne tak, jak każde inne potrzebuje kochającej rodziny i przyjaciół. Jest to niełatwe, biorąc pod uwagę, że żyjemy w świecie, który hołduje nieskazitelnej urodzie i pięknu. A jednak niepełnosprawne dzieciaki potrafią też wiele dać, a wiedzą o tym najlepiej ich rodzice. Dowodem tego jest wypowiedź mamy niepełnosprawnej Sylwii: „To, co mam od Sylwii to miłość bezwarunkowa ona kocha po prostu, nie, dlaczego, nie, po co, tylko po prostu, dlatego, że jesteśmy wokół niej. Cieszy się z każdej najdrobniejszej rzeczy odwdzięcza się za wszystko po stokroć." .
Zawiedzione nadzieje
Rodzice często marzą, że ich potomek będzie istotą ucieleśniającą ich niespełnione marzenia. Wynagrodzi posiadane przez nich braki i stanie się tym, kim oni zawsze chcieli być. Każda rodzina stanowi pewien system, który funkcjonuje tak, aby każdemu z jej członków zapewnić najlepsze warunki. Gdy na świat przychodzi dziecko - system zostaje zdezorganizowany. Jeśli maleństwo jest niepełnosprawne, dezorganizacja mocno przybiera na sile.


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.